Zaczynają się przesłuchania kandydatów do zarządu banku
Szef PKO BP sam chce dobrać sobie współpracowników. Nie zgadza się na kandydatury resortu skarbu.
Dzisiaj zaczynają się przesłuchania kandydatów do zarządu PKO BP, które będą kontynuowane w środę. Wtedy też poznamy nowy skład kierownictwa banku. Wbrew wcześniejszym przewidywaniom, możliwe, że bank czeka spore przemeblowanie. Aplikacji w konkursie wpłynęło 18, jednak kandydatów jest mniej, bo niektóre osoby złożyły po dwa podania. Tak zrobił np. Jakub Papierski, obecny szef pionu inwestycji banku. Aplikuje na zajmowane dzisiaj stanowisko, ale złożył też papiery na posadę szefa detalu. To spora niespodzianka, bo, według nieoficjalnych informacji, pion detaliczny ministerstwo skarbu, większościowy akcjonariusz PKO BP, chciało powierzyć Jackowi Obłękowskiemu, który kilka tygodni temu odszedł z BNP Paribas Fortis. Jakub Papierski jest bliskim współpracownikiem Zbigniewa Jagiełły, prezesa banku i z pewnością nie zgłosiłby kandydatury bez konsultacji z szefem. Poza tym to prezes banku decyduje, kto wejdzie do zarządu. Procedura wyborów jest taka, że rada nadzorcza przedstawia prezesowi wybrane po przesłuchaniach kandydatury, a on wskazuje wybraną osobę. Może też odrzucić wszystkie i wtedy rada nadzorcza ponownie ogłasza konkurs na wolne stanowisko.
Utrata zaufania
Według naszych informacji, Zbigniew Jagiełło zamierza w pełni skorzystać z przysługujących mu prerogatyw i samemu zdecydować, kogo chce mieć za współpracowników. Nawet wchodząc w konflikt z ministerstwem skarbu, które chce mieć swoich ludzi w zarządzie. Jak wynika z naszych informacji resort zasugerował prezesowi Jagielle, by stanowisko szefa detalu oddał Jackowi Obłękowskiemu, a pion ryzyka powierzył Krzysztofowi Dresslerowi, który obecnie zajmuje to stanowisko. Pojawiła się też sugestia, by nie wybierał ponownie do kierownictwa Bartosza Drabikowskiego, dotychczasowego szefa finansów. Ministerstwo nie może mu zapomnieć głosowania przed dwoma laty nad wypłatą dywidendy, gdy wraz Jerzym Pruskim, ówczesnym prezesem banku, zagłosował przeciwko instrukcjom skarbu.
— Prezes Jagiełło nie zamierza ulegać naciskom. Dobrze ocenia pracę prezesa Drabikowskiego — mówi osoba zbliżona do banku.
Na zajmowane przez niego stanowisko nie ma zresztą kandydatów. Inaczej rzecz się ma z posadą Krzysztofa Dresslera. Do konkursu wpłynęły cztery aplikacje na to stanowisko, w tym dwie bardzo mocne. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, nawet gdyby jednak rada nadzorcza umieściła nazwisko obecnego szefa ryzyka na krótkiej liście, Zbigniew Jagiełło nie wybierze go na kolejną kadencję.
— Powód jest jeden — utrata zaufania — mówi nasz rozmówca.
Z kolei Jacka Obłękowskiego prezes Jagiełło nie chce w banku, ponieważ sam chce dobrać sobie współpracowników, a za lepszą kandydaturę uważa tę złożoną przez Jakuba Papierskiego. Zanim trafił do PKO BP był przez kilka miesięcy prezesem Allianz Banku, wcześniej kierował CDM Pekao i zasiadał w zarządzie Pekao.
Próba sił
Według naszych rozmówców, prezes Jagiełło będzie ostro walczył o obsadę miejsc w zarządzie według własnej koncepcji.
— Jeśli ulegnie naciskom, cała organizacja otrzyma sygnał, że w banku wszystko można załatwić dzięki znajomościom — mówi jeden z naszych rozmówców.
Jeśli się nie podda, ryzykuje ostry konflikt z resortem. Dla Jerzego Pruskiego taka próba sił zakończyła się wcześniejszą dymisją. Poza tym, według niepisanej umowy, ministerstwu skarbu przysługuje prawo do wskazania dwóch osób w zarządzie.
— Dla mnie i dla banku jest kluczowe, aby nowy zarząd poprzez profesjonalizm i dobrą współpracę zapewnił stabilność organizacji oraz sprawną realizację strategii. Łańcuch jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo. Dlatego cała kadra menedżerska musi posiadać właściwe kwalifikacje i mieć do siebie wzajemnie pełne zaufanie — mówi Zbigniew Jagiełlo.
Z naszych informacji wynika, że na obecne stanowisko Jakuba Papierskiego planowany jest wewnętrzny awans. Konkurentów nie ma Piotr Alicki, kierujący pionem IT. O posadę nie powinien obawiać się też Jarosław Myjak, wiceprezes ds. korporacji.