Brzmi to nieprawdopodobnie — Stanisław Pacuk, prezes Kredyt Banku, faktyczny twórca obecnej potęgi instytucji, jeszcze niedawno chodzący w aureoli „rekina bankowości”, może wkrótce stracić stanowisko. Szef warszawskiego banku zawsze był osobą ambitną. Nawet zbyt ambitną. I to ma być właśnie powód jego odwołania — twierdzą wiarygodne źródła.
Prezes Pacuk, który od chwili utworzenia Kredyt Banku w 1990 r. stoi na czele zarządu, może zostać odwołany. Nie ma jednak tylko jednego — powodu, dla którego prezes ma stracić posadę.
— Ta układanka ma kilka, a nawet kilkanaście elementów. Łącznie z wątkiem politycznym — mówi informator stojący blisko osób zamierzających odwołać Stanisława Pacuka.
Informacje o możliwym odwołaniu Stanisława Pacuka brzmią nieprawdopodobnie nawet dla zdeklarowanych przeciwników prezesa Kredyt Banku, których w środowisku bankowców nie brakuje.
— Stanisław Pacuk jest osobą niesłychanie ambitną. Wydaje mi się, że nawet zbyt ambitną. Jego celem jest zwiększenie wartości i pozycji Kredyt Banku, jednak ostatni rok-półtora był dla niego pasmem mniejszych lub większych porażek. Nie wierzę jednak, by łatwo oddał stanowisko — mówi bankowiec pracujący w instytucji bezpośrednio konkurującej z warszawskim bankiem.
Za odwołaniem mają podobno opowiedzieć się członkowie rady banku, reprezentujący belgijski KBC Bank i współpracujący z nim portugalski Banco Espirito Santo. W jedenastoosobowej radzie dysponują oni łącznie sześcioma głosami. Teoretycznie więc ze zmianą zarządu nie byłoby problemu. Ale co miałoby skłonić radę banku do tak dramatycznej decyzji?
— Najkrótsza odpowiedź — BOŚ — mówi nasz informator.
Prawie dwa lata temu Kredyt Bank rozpoczął starania o przejęcie Banku Ochrony Środowiska. Przy jawnym oporze rady BOŚ i niezdecydowaniu zarządu warszawskiego banku KB praktycznie poszedł na noże ze szwedzkim Skandinaviska Enskilda Banken o kontrolę nad instytucją. Kolejne WZA BOŚ były zrywane lub grzęzły w sporach o prawo wykonywania głosów ze skupowanych na rynku akcji. Ostatecznie KB poniósł porażkę, a środowisko bankowe niemal jednogłośnie uznało, że dla Stanisława Pacuka był to jeden z największych ciosów, a jego bank wyszedł z konfliktu mocno osłabiony.
Według naszych informacji, Stanisław Pacuk tylko udawał, że pogodził się z utratą możliwości przejęcia kontroli nad BOŚ i zrezygnował z ambicji inwestycyjnych banku na rzecz umacniania pozycji KB jako banku uniwersalnego.
Według źródła, Stanisław Pacuk raz jeszcze podjął starania o przejęcie Banku Ochrony Środowiska. Tym razem jednak — twierdzi informator — starania bardzo nieoficjalne, na które nie otrzymał legitymacji rady banku. Sondowanie możliwości „wypchnięcia” SEB z BOŚ miało się jakoby odbywać podczas nieoficjalnych rozmów prezesów obu banków. Tajemnicy nie udało się jednak utrzymać. Pierwszą ofiarą „bankowego puczu” został Jarosław Chudecki, odwołany niedawno prezes BOŚ.
Powodem decyzji rady BOŚ były wyniki banku po trzech kwartałach: 3,7 mln zł straty przy 213,8 mln zł wyniku na działalności bankowej. Jednak gdyby nie zwiększenie rezerw do 117,5 mln zł, wyniki byłyby lepsze. Dlatego też środowisko bankowe wciąż tonie w plotkach, czy wyniki BOŚ mogły być jedyną podstawą do zmiany prezesa.
Rada KB podobnego haka nie ma. Po trzech kwartałach KB wykazał 861,2 mln zł wyniku na działalności bankowej i 114,8 mln zł zysku netto. Mimo że rok wcześniej było to odpowiednio 798,7 mln zł i 137,3 mln zł, należy pamiętać o inwestycjach, m.in. w system informatyczny i rozbudowę oddziałów.
— Po prezesie Chudeckim przyszła kolej na prezesa Pacuka — mówi źródło.
Brzmi nieprawdopodobnie, ale wszystko jest możliwe.