Pierwsze komentarze po piątkowym przemówieniu premiera Tuska wskazywały, że dni Grażyny Piotrowskiej-Oliwy na stanowisku prezesa PGNiG są policzone. Z naszych informacji wynika, że za wcześnie na takie wyroki.

— Spodziewałbym się raczej zmian w radzie nadzorczej, która okazała się nieskuteczna. Nie zdziwiłbym się, gdyby sama prezes została w spółce — mówi „PB” wpływowy polityk PO.
Nasz rozmówca relacjonuje, że ponad tydzień temu Mikołaj Budzanowski, były już minister skarbu, chciał odwołać prezes gazowej spółki za nieinformowanie go o memorandum gazowym. Premier polecił mu jednak poczekać na raport ministra spraw wewnętrznych. I po raporcie go zdymisjonował.
Choć premier publicznie stwierdził brak „zaufania, że władze PGNiG gwarantują skuteczną realizację interesów publicznych” i zasugerował nowo powołanemu ministrowi skarbu „szybkie i zdecydowane działania w odniesieniu do spółki, również z konsekwencjami personalnymi”, to nie wskazał, że chodzi o zarząd. Radę nadzorczą może zmienić tylko walne zgromadzenie — najbliższe jest w środę, ale porządek obrad nie przewiduje takiej uchwały. Głosowane będzie za to absolutorium wobec władz spółki.
Cały artykuł w poniedziałkowym Pulsie Biznesu lub tutaj.