Rozmowy z inwestorami skończyły się fiaskiem. Wraca temat upublicznienia. Zachętą mają być wyniki.
Prowincja Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (ojcowie franciszkanie) wycofała się z Telewizji Puls. Teraz 100-procentowym udziałowcem jest Dariusz Dąbski, prezes stacji.
— Oglądalność programów religijnych i publicystycznych była słaba. Nie można się obrażać na widza — tak Dariusz Dąbski tłumaczy wyjście franciszkanów ze stacji.
TV Puls od momentu wyjścia ze stacji News Corp., koncernu należącego do Ruperta Murdocha, szukała inwestora. Stacja przyznała się w końcu do tego, o czym mówiło się od dawna — rozmowy zakończyły się fiaskiem. Teraz szef Pulsu mówi o debiucie giełdowym.
— Czwarty kwartał byłby dobrym momentem na wejście na giełdę. Ruszają naziemna telewizja cyfrowa, nasz dodatkowy kanał i telewizja mobilna — mówi Dariusz Dąbski.
Rok temu mówiło się, że prezes stacji zainwestował w Puls 100 mln USD, a był wtedy 49-procentowym udziałowcem stacji. Skąd Dariusz Dąbski wziął na to taką kwotę? To chyba największa tajemnica rynku medialnego.
— Zawsze byłem oszczędny. Jako mały chłopiec zbierałem samochodziki — uchyla się od odpowiedzi prezes TV Puls.
Dariusz Dąbski zapewnia, że na razie nie przewiduje zwolnień — stacja ma obecnie 65 pracowników. I że raczej nie będzie w tym roku dopłacał do stacji.
— W listopadzie ubiegłego roku wyszliśmy na plus na poziomie operacyjnym. Liczymy, że ten rok cały będzie operacyjnie na plusie — mówi Dariusz Dąbski.
TV Puls miał poniżej 10 mln EUR przychodów z działalności telewizyjnej w 2009 r.
— Zakładamy spory wzrost, adekwatny do skoków oglądalności. Chcemy, by oglądalność i przychody wzrosły o 50 proc. w tym roku — mówi Dariusz Dąbski.
Stacja miała 1,38 proc. udziałów w rynku w styczniu 2010 r. Ten wskaźnik ma się poprawić dzięki nowej ramówce, startującej od marca. Jest w niej miejsce na wiadomości produkowane we współpracy z serwisem Fox News Edge.
— Teraz program jest produkowany przez jedną osobę i ma trzy razy większą oglądalność niż wtedy, gdy pracowało nad nim 200 osób —mówi Dariusz Dąbski.