Prezes URE: możemy być pod silną presją uwolnienia cen energii

PAP
opublikowano: 26-09-2018, 15:24

Możemy być poddani silnej presji uwolnienia rynku energii i to szybciej, niż nam się to wydaje - uważa prezes URE Maciej Bando. Jak mówił, Polska jest jednym z niewielu państw, które mają administracyjnie regulowane ceny energii dla gospodarstw domowych.

Maciej Bando
Zobacz więcej

Maciej Bando fot. Marek Wiśniewski

Szef Urzędu Regulacji Energetyki (URE) podkreślił, że to, iż ceny energii dla gospodarstw domowych w Polsce są regulowane, "boli wiele państw" w UE.

Podczas panelu odbywającego się w ramach konferencji "Nafta i Gaz" poświęconego m.in. transformacji energetycznej szef URE powiedział, że to, kto powinien ponieść koszty transformacji energetycznej, powinno stać się tematem szerokiej publicznej debaty. Podał przykład Niemiec, gdzie po dyskusji publicznej zdecydowano, że gros tych kosztów poniosą przede wszystkim konsumenci. "Bo na pierwszym miejscu postawiono na budowę gospodarki, miejsc pracy i dobrobytu państwa, a dopiero ciut dalej - dobrobyt obywateli" - mówił.

W jego opinii w Polsce - również ze względu na uwarunkowania historyczne - jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że na pierwszym miejscu stawiamy siebie. "Trudno to jest dziś (....) powiedzieć Kowalskiemu, by wspierał nasz przemysł" - dodał. W opinii Bando "niepokojąca" jest chęć obciążania przedsiębiorstw rosnącymi kosztami energii.

"To widać, kiedy porównamy ceny energii i to zarówno dystrybucji, jak i towaru dla małych i średnich przedsiębiorstw w tzw. taryfie C. Tu cena jest dwukrotnie większa niż dla gospodarstw domowych (czyli tzw. taryfy G - PAP). To jest kłopot, bo to jest grubo ponad milion podmiotów gospodarczych, kilka milionów miejsc pracy i to, co ma być motorem postępu i rozwoju gospodarczego kraju. Trzeba ten dylemat rozwiązać" - mówił Bando.

Taryfy są adresowane do określonego rodzaju odbiorcy, w zależności od poziomu napięcia zasilania; taryfa C przeznaczona jest dla małych i średnich przedsiębiorstw.

W kuluarach konferencji na pytanie, czy polskim konsumentom indywidualnym grożą podwyżki cen energii, szef URE powiedział, że trzeba poczekać miesiąc, kiedy przedsiębiorstwa (energetyczne) przyjdą (do Urzędu Regulacji Energetyki) z wnioskami (taryfowymi). "Wtedy zobaczymy" - wskazał.

Dodał, że wnioski taryfowe wpłyną pod koniec października i "dopiero wtedy będziemy wiedzieć, jakie są oczekiwania firm".

w ub. tygodniu Bando, który wkrótce ma zatwierdzić taryfy na 2019 roku sygnalizował, że w sytuacji rosnących cen energii może być zmuszony zadbać o interesy przedsiębiorstw energetycznych przy ustalaniu wysokości taryfy G na 2019 rok.

Prezes URE pytany przez dziennikarzy w kuluarach Kongresu Energetycznego DISE we Wrocławiu, jaka będzie decyzja Urzędu w sprawie wysokości taryfy G dla gospodarstw domowych w sytuacji rosnących cen energii odpowiedział: "Chodzi nie tylko o dbałość o grupę G. Dzisiaj też trzeba zadbać o przedsiębiorstwa, które mogą być zmuszane, by nie przynosić wniosków o podwyżki taryf, co jest absurdalne, ale są takie sygnały. Regulator równoważy interesy. Może zajść taka sytuacja, że trzeba będzie szalę przechylić w stronę przedsiębiorstwa" - mówił.

W środę szef resortu energii Krzysztof Tchorzewski powiedział, że to, czy spółki energetyczne będą mogły prosić o podwyżki cen energii, podlega "dokładnej analizie". Zapewnił jednak, że nie ma mowy o podwyżkach cen prądu dla gospodarstw domowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Prezes URE: możemy być pod silną presją uwolnienia cen energii