Największą niewiadomą najbliższego sezonu raportów będą wyniki spółek, którym przeszkadzała ostra zima
Rosnące w szybkim tempie indeksy i kursy spółek spożywczych dają nadzieję na dobre wyniki. Prezesi to potwierdzają.
Skończył się pierwszy kwartał. Jak radziły sobie w nim giełdowe spółki? Na pierwsze oficjalne wyniki poczekamy do przełomu kwietnia i maja. Sądząc po wzrostach w marcu i wypowiedziach prezesów spółek giełdowych początek roku nie był naj-gorszy.
W pierwszym kwartale indeks szerokiego rynku zyskał ponad 6 proc., wielokrotnie bijąc rekordy rocznej fali wzrostowej. Najlepiej zachowującym się podstawowym indeksem był sWIG80 z dorobkiem prawie 12 proc. Analitycy twierdzili, że mamy drugą falę wzrostów, która charakteryzuje się kupowaniem akcji w nadziei na poprawę wyników spółek.
Z branżowych wskaźników najszybciej w I kwartale rosły WIG-Media (o 22 proc.), WIG-Spożywczy i WIG-Chemia (o około 20 proc.). Indeks medialny zyskiwał dzięki dobrym wynikom Agory i TVN z IV kwartału. Wskaźnik spółek spożywczych rósł już bardzo mocno w ubiegłym roku. Nadal jest w centrum uwagi inwestorów, bo spółki spożywcze zapowiadają, że wiedzie im się coraz lepiej. Niespodzianką jest 17-procentowy wzrost indeksu WIG-Budownictwo, bo szefowie spółek budowlanych twierdzą, że ostra zima dała im się we znaki, a konkurencja na rynku zjada marże.
Spożywczy rajd
Na giełdowym parkiecie w dalszym ciągu dobrą formę utrzymują spółki spożywcze. W pierwszych trzech miesiącach tego roku WIG-Spożywczy zyskał ponad 20 proc. Dobre opinie producentów żywności są jak najbardziej uzasadnione, bo zanosi się na dobre wyniki branży w pierwszym kwartale.
— Przemysł spożywczy, bez względu na słabszą koniunkturę, ma się dobrze. Popyt jest większy, choć trzeba przyznać, że na tańsze wyroby. My sprzedajemy więcej produktów pod markami sieciowymi — przyznaje Krzysztof Półgrabia, prezes Pamapolu.
Kierownictwo producenta konserw i dań gotowych zapowiada w pierwszym kwartale wzrost przychodów i zyski. Kolejne kwartały w wykonaniu spółki mają być też udane. Kurs Pamapolu tylko w marcu zyskał ponad 50 proc.
— Wycena Pamapolu rośnie, bo wcześniej nie była adekwatna do wartości firmy. Mimo ostatnich wzrostów uważam, że mamy jeszcze potencjał — ocenia Krzysztof Półgrabia.
Wśród giełdowych liderów marca nie brakuje także innych spółek spożywczych. Wysoko w tym rankingu jest chociażby Seko. Rybna spółka też zapowiada wzrost sprzedaży i rentowności. W mijającym kwartale Seko rozpoczęło budowę nowej fabryki, dzięki której w ciągu dwóch lat od jej uruchomienia ma podwoić moce produkcyjne.
— Rynek przetwórstwa rybnego zmienia się. Rozwija się segment wyrobów uszlachetnionych gotowych do spożycia. Będziemy produkować takie wyroby w nowym zakładzie — dodaje Kazimierz Kustra, prezes Seko.
Zimowy paraliż
Branża spożywcza na pewno będzie błyszczała na tle innych. Jednak trzeba pamiętać, że na wyniki wielu branż wpływ miała pogoda. Ostra zima sparaliżowała prace w budownictwie.
— Zima dała się nam mocno we znaki. Przychody w branży budowlanej będą słabsze, a wynik nie będzie najlepszy — uważa Hen- ryk Chyliński, prezes Projprzemu.
Na tym nie koniec problemów branży budowlanej.
— Na rynku brakuje dużych projektów inwestycyjnych, a to stwarza problemy z uzupełnianiem portfela. Brak inwestycji tylko zaostrzy konkurencję w branży. Konsekwencją będzie spadek marż. Na widoczną poprawę w branży budowlanej liczyłbym za 2- -3 lata. Motorem napędowym mogą okazać się inwestycje w sektorze energetycznym i kolejowym — ocenia Jacek Foltynowicz, prezes Elektrobudowy.
Pogodowy ból głowy miały także firmy odzieżowe oraz obuwnicze.
— Sprzedaż w związku z ostrą zimą nie była najlepsza w pierwszych dwóch miesiącach. W marcu, a zwłaszcza w jego drugiej części obroty były bardzo dobre. Średnio w całym pierwszym kwartale będą wyższe o 5-8 proc. — szacuje Jerzy Mazgaj, szef rady nadzorczej Vistuli.
Domowa konsumpcja
Ostra zima nie sprzyjała wycieczkom, ale jeść i tak trzeba. Alma, sieć sklepów oferująca żywność, zanotowała w I kwartale 22-procentową dynamikę obrotów.
— Swoje zrobiły mrozy, które spowodowały, że ludzie w mniejszym stopniu korzystali z gastronomii. Stołowali się w domu. To wpłynęło na wzrost zakupów w sklepach. Trzeba też pamiętać, że 2/3 naszych sklepów działa od roku lub dwóch i wchodzi w fazę największego rozwoju — dodaje Jerzy Mazgaj, prezes Almy.
Maciej
Zbiejcik