PREZESI ZWYKLE ODRZUCAJĄ ORYGINALNE PROPOZYCJE
Firmy bardzo rzadko decydują się na wykorzystanie nietypowych gadżetów reklamowych
Pracownicy agencji reklamowych zgodnie twierdzą, że nieprzemyślany dobór gadżetów to po prostu wyrzucanie pieniędzy w błoto. Kłopot w tym, że rodzime firmy po pierwsze niechętnie eksperymentują, a po wtóre, decyzję o wyborze akcesoriów reklamowych odkładają zwykle na ostatnią chwilę. Z tego powodu często brakuje im czasu na przygotowanie czegoś interesującego.
Pracownicy agencji reklamowych narzekają, że firmy po macoszemu traktują problem doboru gadżetów, nie doceniając ich znaczenia dla promocji przedsiębiorstwa.
— Przeważnie rezygnują one z usług agencji i robią to we własnym zakresie. Często po prostu wybierają rzeczy z katalogów producentów lub importerów. W Polsce brakuje ciekawych, oryginalnych pomysłów — wyjaśnia pracownica agencji Dialog Galicja.
Tymczasem Diana Kopycka z Sony twierdzi, że do przygotowania dobrych gadżetów nie jest wcale potrzebna pomoc wyspecjalizowanych agencji.
— To żadna filozofia. Trzeba wziąć pod uwagę kilka prostych zasad, a wówczas gadżety będą dodatkową formą promocji firmy — podkreśla.
Proste zasady
Gadżety firmowe można podzielić na dwie grupy. Do pierwszej należą rzeczy produkowane masowo, które firma rozdaje np. na targach i w sklepach. W drugiej znajdują się bardziej wyszukane przedmioty, wręczane przy specjalnych okazjach i tylko wybranym osobom.
— Każda firma powinna mieć artykuły masowe, np. długopisy, torby, kalendarze czy też breloczki. Jest to najprostsza forma reklamy. Warto jednak poświęcić trochę czasu na dobranie odpowiedniego asortymentu — radzi Dorota Daab z firmy Tamposit produkującej gadżety.
Jej zdaniem, trzeba przede wszystkim mieć na uwadze to, do kogo kieruje się tego typu artykuły.
— Dla lekarzy doskonałym gadżetem będą latarki medyczne, dzieci ucieszą się z długopisu i czapeczki. Przy artykułach masowych nie należy również zapominać o oryginalności — mówi Dorota Daab.
Twierdzi, że zwykłe przedmioty też mogą prezentować się dobrze, np. na długopisie można umieścić nieszablonowy napis.
— Nie jest to drogie, a dzięki temu gadżet firmy może wyróżnić się z wielu podobnych do siebie, dostępnych na rynku rzeczy — tłumaczy Dorota Daab.
Podstawowy błąd
Ciekawe i proste rozwiązanie zastosował Beton Stal. Firma dołączyła do wizytówek cztery czekoladki opakowane w papierki z logo, przypominające cegiełki.
— Firmy popełniają jeden podstawowy błąd. Przychodzą do producentów gadżetów w piątek i chcą, by produkty były gotowe już w poniedziałek. Działając w takim pośpiechu muszą zadowolić się tym, co jest w magazynach. Zwykle nie mają dużego wyboru. I tym sposobem skazane są na rzeczy, które posiadają wszyscy — wyjaśnia pracownica agencji 7 i pół.
Twierdzi, że wystarczy zgłosić się dwa-trzy tygodnie wcześniej, by z katalogu wybrać odpowiednie długopisy, fason czapeczek, kolory i czcionkę napisów. Podkreśla, że szczególnie precyzyjnie asortyment powinny dobierać firmy dysponujące małymi budżetami na tego typu promocję.
— Co roku powtarzają się te same problemy z kalendarzami. Można je zacząć zamawiać już w kwietniu, firmy jednak czekają z tym do ostatniej chwili i wszystkie naraz zgłaszają się pod koniec listopada i w grudniu. Tym sposobem nie dostają takich kalendarzy, jakich by sobie życzyły — tłumaczy przedstawicielka agencji 7 i pół.
Więcej czasu i uwagi przedsiębiorstwa poświęcają droższym gadżetom.
— Kiedyś wystarczył ładny długopis czy też kalendarz. Obecnie trzeba wysilić się na coś bardziej oryginalnego. Coraz trudniej osiągnąć pożądany efekt, czyli zainteresować odbiorców — twierdzi Michał Lehmann, dyrektor generalny BTL Direct.
Przyznaje, że ta oryginalność powinna czemuś służyć. Tworzenie gadżetów, które cechują się pomysłowością, szokują odbiorców, ale nic nie mówią o firmie, jest bezcelowe.
Strata pieniędzy
Oryginalność dla samej oryginalności to strata pieniędzy.
— Rzecz musi być dopasowana zarówno do okazji, jak i firmy. Chodzi o to, by gadżet uświadamiał ideę i przesłanie, które chcemy odbiorcy zakomunikować. Ma on o nas myśleć w odpowiedni sposób, tak jak sobie tego życzymy — tłumaczy Michał Lehmann.
BTL Direct zamówił kiedyś jako gadżet srebrne jojo.
— Nasze logo ma kształt kuli, czyli taki sam jak zabawka. Oprócz tego rozwijające i zwijające się jojo miało przekazywać ideę — wróć do nas. Dostaliśmy kiedyś od producenta pomp karafkę w takim właśnie kształcie wypełnioną dobrym alkoholem. Był to oryginalny i nie oderwany od firmy pomysł — opowiada Michał Lehmann.
Twierdzi, że wiele zależy od sytuacji, w której dajemy upominek. Czasem trafionym pomysłem może okazać się nawet dobry długopis lub pióro.
— Gdy chcemy na przekład nakłonić kontrahenta do podpisania umowy, to po prostu wysyłamy mu taki prosty, choć wymowny gadżet — dodaje Michał Lehmann.
Mariusz Otowski z Ammirati Puris Lintas podkreśla, że najlepiej, jeśli każdy gadżet dobieramy do konkretnej grupy osób.
— Zwykle firma musi mieć na uwadze szerszą rzeszę odbiorców. Ważne, by były to rzeczy na tyle uniwersalne, aby mogły zostać dopasowane do upodobań wielu ludzi. Gdy grupa docelowa nie będzie używała gadżetów, pieniądze na to przeznaczone są po prostu wyrzucone w błoto — tłumaczy Mariusz Otowski.
Przyznaje, że firmy z reguły na droższe gadżety wybierają standardowe artykuły.
— Przedsiębiorstwa boją się eksperymentów. Wolą po prostu dać drogi zegarek, ładnie oprawiony kalendarz czy też kosztowny długopis. A jest przecież tyle innych, ciekawych rzeczy do wyboru — dodaje Mariusz Otowski.
Bez kompromitacji
Zdaniem Mariusza Otowskiego przy wyborze nieco droższych drobiazgów najważniejsze jest to, by były one dobrej jakości. Wręczając upominek, który nie wytrzyma nawet miesiąca, firma się kompromituje.
— Nie zamawiamy gadżetów na masową skalę. Te, które wykorzystujemy kojarzą się z naszym produktem, czyli z kawą. Służą do jej przyrządzania i używania. Są to kubki, ekspresy, termosy, zapinki do otwartych opakowań kawy, łyżeczki do jej odmierzania. Wypuszczamy ich niewiele i dlatego możemy zadbać o ich dobrą jakość — tłumaczy Paweł Lewandowski z Tchibo.
Twierdzi, że wiele przedsiębiorstw zdaje się nie rozumieć, że za pomocą gadżetów kreuje się ich wizerunek.
— Jakość pojawiających się w Polsce drobiazgów nie jest najlepsza. Nie jest trudno pod tym względem wyróżnić się na rynku. Dobre gadżety od razu rzucają się w oczy — dodaje Paweł Lewandowski.
Małgorzata Zgutka
SZTUKA ZASKOCZENIA: Dobranie gadżetu jest nie lada sztuką. Ludzie mają różne gusta. Co nam pozostaje? Odbiorców najłatwiej jest zaszokować i zaskoczyć — tłumaczy Michał Lehmann, dyrektor BTL Direct. fot. Jan Trojanowski
PROSTE RZECZY: Długopisy i zegarki mogą być na tyle egzotyczne i ciekawie zrobione, że wśród mnóstwa podobnych do siebie gadżetów wzbudzą zainteresowanie odbiorcy — twierdzi Mariusz Otowski z Ammirati Puris Lintas. fot. Małgorzata Pstrągowska
NIE DLA FMCG: Firmy, które produkują dobra szybko zbywalne nie używają masowo gadżetów. Wolą wykorzystywać inne formy reklamy, np. w telewizji. Gadżet może stać się świetnym sposobem na promocję przedsiębiorstwa, które nie dociera do masowego odbiorcy — tłumaczy Paweł Lewandowski z Tchibo. fot. Małgorzata Pstrągowska
