Prezydent i rząd to dwa bieguny

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2024-02-13 20:00

Andrzej Duda zwołane na 13 lutego o godzinie 13:00 posiedzenie Rady Gabinetowej (RG) z powodu własnego spóźnienia – bo opancerzony autokar z Radą Ministrów zajechał do pałacu o czasie – rozpoczął o 13:16.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Takie poślizgi to standard jego pałacowych eventów, kontynuacja tradycji Lecha Kaczyńskiego. Spóźnienie lekceważące telewidzów – jako że pierwsze ogólnikowe pół godziny przecież transmitowano – było złą wróżbą. Generalnie trudno pojąć sens zwołania RG, bo to konstytucyjny organ decyzyjnie fikcyjny, co sam Andrzej Duda doskonale rozumie. Dlatego w swojej pierwszej pięciolatce 2015-20 zwołał ją… raz, w styczniu 2020 r. tuż przed pandemią, ale wtedy w debacie z nowym rządem PiS na temat COVID-19 nie padło choćby słowo. W schyłkującej już kadencji 2020-25 również bez fikcji RG się obywał, wtorkowe posiedzenie było… pierwsze. I zapewne przez półtora roku w relacjach prezydenta Andrzeja Dudy z premierem Donaldem Tuskiem pozostanie już jedyne.

RG zwoływana jest przez prezydenta „w sprawach szczególnej wagi”. Po prawie czterech latach kadencji – podczas których m.in. zdarzyła się pandemia oraz agresja Rosji na Ukrainę – Andrzej Duda pierwszy raz obudził się, że coś takiego jak RG (historycznie wymyślona przez Bolesława Bieruta w 1947 r.) od 1997 r. konstytucyjnie istnieje, zatem wypada zapytać, jakież to nagle zaistniały „sprawy szczególnej wagi”. Dotychczas prezydent stawiał na pożyteczność doradczej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Odkurzenie RG miało bardzo konkretny cel polityczny, nadana nominalnie posiedzeniu tematyka zapoczątkowanych przez rząd PiS wielkich programów inwestycyjnych – CPK, energetyki atomowej oraz zbrojeń na potęgę – stała się tylko pretekstem. Naprawdę chodziło o stworzenie choćby na krótko wizerunkowego wrażenia, że prezydent jest konstytucyjnym kierownikiem władzy wykonawczej. Andrzej Duda odczuwa protokolarny kompleks, ponieważ 13 grudnia 2023 r. przyjmował od rządu Donalda Tuska przysięgę i wręczał akty powołania mające znaczenie prawne wyłącznie pamiątkowych dyplomów. Pierwszy raz w dziejach III RP premier oraz ministrowie zostali wybrani 11 i 12 grudnia uchwałami Sejmu – opublikowanymi w Monitorze Polskim pod pozycjami 1380 i 1381 – zaś postanowienia prezydenta to czysto techniczne wtórniki, opublikowane pod kolejnymi pozycjami 1382 i 1383.

Donald Tusk jeszcze podczas części RG transmitowanej w telewizji podjął zaskakujące gospodarza działania zaczepne. Przede wszystkim uderzył zagrażającymi bezpieczeństwu państwa decyzjami kadrowymi dwutygodniowego tzw. rządu Mateusza Morawieckiego w obszarze małych reaktorów atomowych. Jeszcze bardziej zaskakującym uderzeniem premiera było wyciągnięcie – w części transmitowanej! – sprawy politycznej inwigilacji Pegasusem. Trafił się także konkret dotyczący wątku inwestycyjnego, otóż Donald Tusk zapowiedział drobną, lecz pilną nowelizację ustawy, przenoszącą Centralny Port Komunikacyjny z jurysdykcji Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej naturalnie do Ministerstwa Infrastruktury i poprosił prezydenta o zwyczajne podpisanie tej drobnej noweli. Jej potrzeba jest oczywistą oczywistością, albowiem konflikt kompetencyjny spółki CPK z Polskimi Liniami Kolejowymi to jeden z powodów marazmu całego programu, przynajmniej w komponencie kolejowym. Andrzej Duda publicznie nic nie odpowiedział, ponieważ ogłosił doktrynę odsyłania do Trybunału Konstytucyjnego dosłownie każdej ustawy uchwalonej bez udziału w głosowaniach byłych posłów, Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Reagując na taktykę premiera, prezydent także w części jawnej RG zagrał postacią ministra Kamińskiego, ułaskawionego po prawomocnym skazaniu na więzienie za przestępstwo urzędnicze. Ta konfrontacyjna przygrywka była zapowiedzią ostrości dyskusji podczas utajnionej przed społeczeństwem części posiedzenia RG.