Priorytetem jest rentowność

Paulina Sztajnert
opublikowano: 2006-01-23 00:00

Towarzystwo nie będzie zabijało się o przypis składki. Czas na zyski — twierdzi prezes.

FinLife Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie (TUnŻ), spółka należąca w 100 proc. do fińskiego towarzystwa Suomi Mutual, w ubiegłym roku zdołała zebrać 85,2 mln zł składki brutto. W 2004 r. mogła pochwalić się przypisem rzędu 53,7 mln zł. Wzrost jest zasługą bancassurance, czyli współpracy z Dominet Bankiem i Santander Consumer Bankiem. Spółka nadal poszukuje partnerów.

— Prowadzimy rozmowy z nowymi potencjalnymi kontrahentami. Jest szansa, że ten rok pozwoli powiększyć grono współpracujących z nami instytucji o kilka nowych banków — mówi Bogusław Sosnowski, prezes FinLife TUnŻ.

Współpraca ma także zaowocować assurance bankingiem — oferowaniem przez ubezpieczyciela produktów bankowych. Nowej propozycji doczekali się także mali i średni przedsiębiorcy, do których FinLife kieruje grupową ofertę. W ubezpieczeniach indywidualnych towarzystwo zamierza poszukać niezagospodarowanych nisz, np. zaproponować ubezpieczenia wspólników. Te wszystkie zabiegi mają pozwolić na zebranie przypisu na… ubiegłorocznym poziomie.

— Nadal porządkujemy portfel. Likwidujemy ubezpieczenia o wysokiej szkodowości. Nie zawieramy także polis, w których kalkulacje wskazują na działanie na marginesie opłacalności. Priorytetem jest wynik finansowy netto — twierdzi Bogusław Sosnowski.

Właściciele nie muszą narzekać.

— Zmniejszyliśmy stratę. Rok 2005 zakończyliśmy 9,5 mln zł pod kreską. To o połowę mniej niż rok wcześniej. Od połowy roku spółka zaczęła przynosić wynik dodatni — zapewnia prezes.

Jeśli dobrze pójdzie, to 2006 r. spółka zakończy na plusie.