Atmosfera wokół telewizji cyfrowej gęstnieje. Z propozycji KRRiT niezadowoleni są praktycznie wszyscy zainteresowani.
Do piątku trwały konsultacje społeczne projektu rozporządzenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT) w sprawie konkursu na częstotliwości telewizji cyfrowej i dokumentu podsumowującego działalność krajowej rady w zakresie wprowadzania naziemnej telewizji cyfrowej. To pierwszy etap konkursu na częstotliwości, które powinny pozwolić na powiększenie liczby kanałów telewizyjnych dostępnych dla zwykłego widza.
Lista zarzutów
Najbardziej niezadowoleni z dokumentów krajowej rady są nadawcy komercyjni.
— Rozporządzenie, po którym spodziewaliśmy się konkretów, jest ogólnikowe, otwarte na wiele wariantów. Wydaje nam się, że krajowa rada nadal nie ma koncepcji rozwoju telewizji cyfrowej, a ten dokument wyprodukowała, chcąc dotrzymać terminów, a rozstrzygnięcia przesuwając na później — mówi Tomasz Berezowski, wiceprezes TVN i członek zarządu Polskiego Operatora Telewizyjnego (POT).
Co z tego, skoro każdy będzie mógł dość łatwo podważyć wyniki konkursu na rezerwację częstotliwości dla telewizji cyfrowej, ponieważ prawo jest nieprecyzyjne i sprzeczne w wielu kwestiach dotyczących tego procesu. Tak przynajmniej uważa Polskie Forum DVB, zrzeszające firmy zainteresowane wdrażaniem telewizji cyfrowej.
— Gdyby dokładnie trzymać się litery prawa, to wdrażanie telewizji byłoby niemożliwe, bo każdą decyzję możnaby zaskarżyć — mówi Adam Brodziak, szef Polskiego Forum DVB.
W roli strażaka
Producenci dekoderów do telewizji, którzy powinni najwięcej zarobić na konwersji technologicznej, trzymają kciuki za porozumienie pomiędzy telewizją publiczna a nadawcami komercyjnymi.
— Głównymi rozgrywającymi są nadawcy. Jeżeli się nie dogadają co do standardu nadawania, spowoduje to większe koszty dla klienta końcowego. Chcemy być w tym sporze gaśnicą i doprowadzić do konsensusu nadawców — deklaruje Stefan Kamiński, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.
Jak pisaliśmy w ubiegłym tygodniu, Telewizja Polska (TVP) chce otrzymać odrębny multipleks, czyli wiązkę kilku kanałów telewizyjnych. Ma to jej pozwolić na utrzymanie dominacji na rynku. TVP chciałaby taki multipleks otrzymać poza przetargiem. Nie podoba się to nadawcom komercyjnym, którzy chcieli namówić TVP do wspólnego budowania telewizji cyfrowej, argumentując, że byłoby to tańsze i bardziej efektywne.