TU Winterthur zostało słusznie ukarane za niewdrożenie procedur zapobiegających praniu pieniędzy — stwierdził w piątek sąd.
Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) ukarała rok temu Towarzystwo Ubezpieczeniowe Winterthur — wówczas jeszcze Credit Suisse — 90 tys. zł za niewdrożenie w spółce procedur zapobiegających praniu brudnych pieniędzy, do czego prawo zobowiązuje wszystkie zakłady ubezpieczeniowe. Towarzystwo broni się, że wówczas prowadziło działalność w tak minimalnym zakresie, że całkowicie wystarczały procedury ustne.
— Taka procedura musi być spisana, nie może zależeć od pamięci pracownika. Co będzie, jeśli odpowiedzialny pracownik przestanie pracować w spółce? — zapytał Marek Wędrychowski, radca prawny KNF.
Wczoraj Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie zgodził się z KNF i oddalił skargę towarzystwa.
— Decyzja o karze była zgodna z prawem, bo nie przewidziano żadnych procedur na piśmie i nie udowodniono, że istniały ustne. Nie wynika to z zeznań odpowiedzialnego za nie pracownika zebranych przez KNF w trakcie kontroli. Poza tym procedury muszą być pisemne, żeby można je było sprawdzić w praktyce — mówiła sędzia Ewa Frąckiewicz.
Sąd nie uwzględnił też zarzutu Winterthura, że KNF decyzję o karze podjęła nie na posiedzeniu. Ustawa ubezpieczeniowa mówi, że nadzór podejmuje uchwałę zwykłą większością głosów w obecności co najmniej trzech członków, a w posiedzeniu uczestniczy z głosem doradczym przedstawiciel prezydenta i rzecznika ubezpieczonych. Sąd uznał, że zapis ten oznacza tylko wymóg zaistnienia kworum.
— Tryb wydania decyzji nie na posiedzeniu nie jest sprzeczny z tym zapisem, znaczy tylko, że ma być kworum i podpisy trzech członków KNF pod decyzją —stwierdziła sędzia.