Historię Marka Kubali przedstawiliśmy w pierwszym odcinku programu „Państwo w państwie”, powstającego przy współpracy „PB” i Polsatu. 13 lat temu 80 uzbrojonych funkcjonariuszy straży granicznej wpadło do firmy Marka Kubali — salonu Seata w Wałbrzychu.
![POD GÓRKĘ: Marek Kubala, były przedsiębiorca, sił do walki
z aparatem państwowym nabierał przez lata na rowerze górskim.
Podczas jednego z ostrych podjazdów postanowił walczyć
o odszkodowanie za zniszczenie mu firmy. [FOT. T. WALKOW] POD GÓRKĘ: Marek Kubala, były przedsiębiorca, sił do walki
z aparatem państwowym nabierał przez lata na rowerze górskim.
Podczas jednego z ostrych podjazdów postanowił walczyć
o odszkodowanie za zniszczenie mu firmy. [FOT. T. WALKOW]](http://images.pb.pl/filtered/dcf10217-89e3-4b6d-b399-b3547855f2c7/5a62caf6-9de4-5454-b298-2648154ef2f8_w_830.jpg)
Pokazowa akcja miała związek z jego wcześniejszym biznesem: importem samochodów z USA i Kanady. Marek Kubala w kajdankach został przewieziony do aresztu. Prokuratura postawiła mu wiele zarzutów, m.in. przemytu pojazdów, korupcji, przebijania numerów rejestracyjnych i zaniżania wartości celnej pojazdów. Razem z Markiem Kubalą o udział w zorganizowanej grupie przestępczej zostało oskarżonych 10 osób. Kwota uszczupleń budżetu państwa w wyniku działania grupy sięgnęła… 450 tys. zł.
Firma Kubali upadła. Akt oskarżenia przeciwko niemu trafił do sądu w 2002 r. Miałkość dowodów na rzekome przestępstwa wytykał sąd, który aż 4-krotnie zwracał prokuraturze do uzupełnienia akt oskarżenia. W styczniu 2011 r. przedsiębiorca został prawomocnie uniewinniony. Został bankrutem. Do biznesu już nie wrócił. Swoich krzywd nie chciał urzędnikom darować. Do Sądu Okręgowego w Świdnicy wniósł pozew o 40 mln zł odszkodowania (straty, utracone korzyści, odsetki).
Latem tego roku świdnicki sąd uznał, że nic mu się nie należy. Przedsiębiorca się odwołał. Wczoraj Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uchylił wyrok sadu okręgowego i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania.
— Proces odszkodowawczy zacznie się od początku. Dla mnie to nie jest zła decyzja, gdyż sąd apelacyjny uznał dowody, które przedstawiłem na rozprawie, za istotne. Szkoda mi tylko tych dwóch lat procesu, które zostały zmarnowane przez sąd okręgowy — mówi Marek Kubala.