Próchnik walczy o byt
Sytuacja Próchnika wraz z grupą zależnych spółek nie jest najlepsza. Ostatni raz dodatni wynik netto wysokości 100 tys. zł spółka wypracowała w 1996 roku. Od tego czasu regularnie co rok generowane są straty, osiągając w 1999 r. prawie 100 mln zł. Wobec możliwości utraty płynności finansowej i narastającej konkurencji, rada nadzorcza przyjęła w styczniu tego roku nową strategię rozwoju dla grupy Próchnika. Zakłada ona przyspieszenie działań restrukturyzacyjnych w obszarach: majątkowym, organizacyjnym, asortymentowym, technologicznym, zatrudnienia i finansów. Próchnik przeprowadza obecnie proces optymalizacji zatrudnienia, co zaowocowało jego spadkiem o 20 proc.w stosunku do pierwszego kwartału zeszłego roku.
W RAMACH działań naprawczych dopuszczana jest możliwość zmian w strukturze portfela spó- łek grupy poprzez ich sprzedaż. Obecnie w skład grupy Próchnika wchodzi 6 spółek akcyjnych (Jarlan, Biruna, Dolwis, Miranda, Koronki, Wisan).
— Pracujemy obecnie nad tworzeniem wartości dodanej na poziomie spółek wchodzących w skład grupy, bez efektu synergii. Przeprowadzamy także rewizje biznesplanów spółek zależnych, kładąc nacisk na politykę marketingową. W przyszłości nastąpią też wzmocnienia zarządu — twierdzi Zbigniew Przesmycki, prezes Próchnika.
PREZES Przesmycki podkreśla chęć odrobienia strat. Szansy na to upatruje w oczekiwanej poprawie koniunktury.
— Co do struktury portfelowej grupy to planujemy istotne zmiany, jednak nie za wszelką cenę. Możemy sprzedać każdą spółkę wchodzącą w skład grupy, ale za przyzwoitą cenę, ponieważ w każdej tkwi znaczny potencjał wzrostowy — dodaje prezes Próchnika.
PRZYSZŁOŚĆ Próchnika może jednak nie być taka optymistyczna jak w przyjętej strategii rozwoju. Zła kondycja firmy przy jednoczesnej zapaści przemysłu tekstylnego i malejącej rentowności przerobu eksportowego nie wróży Próchnikowi najlepiej.
— Będziemy starali się ograniczać eksport przerobowy, bo przyszłość Próchnika to zbudowanie własnej silnej marki. Niedługo jedynie sprzedaż pod własnym znakiem będzie opłacalna — konkluduje Zbigniew Przesmycki.
STRATEGIA rozwoju przewiduje, że już w tym roku grupa osiągnie zysk neto wysokości 6,07 mln zł. W roku 2001 ma on wzrosnąć do 12,17 mln zł oraz do 15,16 mln zł w roku 2002.
PO PIERWSZYM kwartale 2000 roku grupa Próchnika zanotowała 4,36 mln zł straty netto przy minimalnym, 0,1-proc. wzroście przychodów. Na wynik ten złożyło się pogorszenie popytu na rynku krajowym oraz umocnienie się polskiej waluty w stosunku do walut zachodnioeuropejskich, głównie marki niemieckiej. Równocześnie zmniejszyła się strata na sprzedaży z 3,79 mln zł w I kwartale 1999 r. do 272 tys. zł w roku bieżącym. Jest to wynik zachęcający, niemniej jednak, jak twierdzi część analityków, osiągnięcie prognozowanego na ten rok poziomu zysku netto będzie bardzo trudne, a praktycznie niemożliwe.
— Próchnik wymaga podjęcia radykalnych działań. Przyjęty program restrukturyzacyjny w niczym nie odbiega od tego, jaki firma zaakceptowała w 1997 r. A od tego czasu spółka generuje straty. Firmę może uratować sprzedaż części majątku i podjęcie zdecydowanych kroków w celu poprawy płynności finansowej. Spółka powinna zadbać o swój wizerunek, co może okazać się zbyt kosztowne dla mocno uszczuplonych finansów. Obecna sytuacja to efekt niewprowadzania w życie założeń z poprzednich lat. Jeżeli ten plan restrukturyzacji nie zostanie tylko na papierze, spółka ma szanse na wyjście z kryzysu — uważa Monika Cebula, analityk z COK BH.