Próchnik z Tiffi mają plan na zyski

Magdalena Laskowska
opublikowano: 24-07-2008, 00:00

Inwestor branżowy chce wyprowadzić Próchnika na prostą. Oto pomysły Krzysztofa Grabowskiego.

Inwestor branżowy chce wyprowadzić Próchnika na prostą. Oto pomysły Krzysztofa Grabowskiego.

Do trzech razy sztuka. Po grupie łódzkiej i warszawskiej, w Próchniku pojawił się kolejny inwestor, który obiecuje wyprowadzić na prostą spółkę będącą od wielu lat na minusie. Tym razem o łódzką firmę obiecuje się zatroszczyć Krzysztof Grabowski, właściciel odzieżowej firmy Tiffi z Nidzicy, posiadający 4,2 proc. akcji Próchnika.

Coś za coś

— Próchnik to bardzo dobra marka po bardzo dobrej cenie [cała firma wyceniana jest na mniej niż 40 mln zł — red.]. Nie chciałem przeoczyć takiej okazji, dlatego zainwestowałem. Mam pakiet, który pozwoli mi się jej przyjrzeć z bliska. Jeśli uznam, że warto, a zakładam, że tak będzie, zwiększę zaangażowanie — zapowiada Krzysztof Grabowski

Szczegółów jednak nie ujawnia. Zapewnia tylko, że jest zainteresowany długofalową obecnością w Próchniku.

— Nie kupiłem akcji na dwa tygodnie — dodaje Krzysztof Grabowski.

Warunek współpracy jest jasny — Próchnik musi zacząć przynosić zyski.

— To będzie znaczyło, że inwestycja ma sens. Nie chciałbym brać udziału w przedsięwzięciach, które są nierentowne. Mam nadzieję, że spod kreski spółka wyjdzie już na koniec tego roku — mówi Krzysztof Grabowski.

Prognoza zarządu Próchnika mówi o uzyskaniu na koniec roku 42 mln zł przychodów i marży EBITDA na poziomie 10 proc. W ubiegłym roku spółka miała 31 mln zł obrotów i 3,4 mln zł straty.

Recepta na zyski

Nowy inwestor już wie, jak pomóc — sobie rozwijać się i łódzkiej spółce zacząć zarabiać.

— Chciałbym zbudować wspólny damsko-męski model oparty na dwóch markach. Z Próchnikiem łatwiej nam będzie się rozwijać, bo nasze oferty nie są konkurencyjne, a dzięki temu możemy zwiększać liczbę klientów. Kluczem do sukcesu jest duża sieć — mówi Krzysztof Grabowski.

Ta idea przypadła do gustu prezesowi Próchnika.

— Chcemy stworzyć model podobny do Royal Collection — informuje Jacek Pudło, prezes Próchnika.

Tiffi sprzedaje damskie ubrania w ponad 100 salonach zarówno w kraju, Europie, jak i w Azji. To ujęło prezesa łódzkiej spółki, która nie ma głównego akcjonariusza i prowadzi zaledwie 21 salonów z męską odzieżą formalną.

— Zamierzamy skorzystać z doświadczenia Tiffi, dzięki temu możemy zaistnieć za granicą — wyjaśnia Jacek Pudło.

Obietnice

Wybawieniem Próchnika z opresji były już zainteresowane dwie grupy akcjonariuszy. Pierwsza, z inwestorów z Łodzi, z Przemysławem Andrzejakiem na czele, objęła w listopadzie ubiegłego roku ponad 10-procentowy pakiet akcji. Panowie zasiedli w radzie nadzorczej i obiecywali odświeżyć markę, jednak na obietnicach i pustych słowach się skończyło. Teraz są zadowoleni z pojawienia się inwestora branżowego. Z kolei grupa warszawska, zgromadzona wokół Konrada Wojterkowskiego (łącznie z 10-procentowym pakietem), od listopada zapewnia, że jest zainteresowana spółką. Panowie zamierzają skupić taki pakiet akcji Próchnika, który zapewni im kontrolę. Jednak na razie odkładają inwestycje. Na zamknięciu wczorajszej sesji po 7,14-procentowym wzroście płacono 0,45 zł za akcję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Laskowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu