Prodi: Europa dwóch prędkości nie do uniknięcia

opublikowano: 2004-01-02 20:25

Przewodniczący Komisji Europejskiej Romano Prodi powiedział w piątek, że jeśli przywódcom państw UE nie uda się w tym roku dojść do porozumienia w sprawie konstytucji unijnej, to może dojść do powstania Europy dwóch prędkości.

Tego samego dnia niemiecki komisarz UE Guenter Verheugen opowiedział się w wywiadzie dla rozgłośni NDR za ściślejszą współpracą niektórych państw Unii Europejskiej w konkretnych dziedzinach politycznych. Zdaniem Verheugena, jest to zapewne "najbezpieczniejsza droga" do jedności europejskiej.

Według Prodiego, "jest jasne, że jeżeli w 2004 roku sytuacja nie odblokuje się, część państw mogłaby i prawdopodobnie podejmie inicjatywę pójścia naprzód".

"Mogą być to kraje, które założyły Unię i jest prawdopodobne, a nawet pożądane, gdyby była to mieszana grupa państw starych i nowych, które podzielają ten sam pogląd na Europę", powiedział Prodi w wywiadzie, który ukazał się w piątek w rzymskim dzienniku "La Repubblica".

"Europejski pociąg nie może zawsze poruszać się z prędkością najbardziej powolnego wagonu. Mam wrażenie, że niektóre wagony nie chcą poruszać się, a nawet chcą jechać do tyłu", podkreślił przewodniczący Komisji Europejskiej.

"Zgodnie z moją wizją Europy muszę wywierać naciski, tak jak zrobiłem to już wobec prezydencji irlandzkiej, aby zająć się na nowo projektem Konwentu i aby został on przyjęty przez 25 państw. Przyjęcie tekstu opracowanego przez Konwent oznacza obdarzenie Europy prawdziwą konstytucją. Nadal jest to mój priorytet. Tylko w ramach ustaleń takich jak te, które określone zostały w konstytucji, będzie można podejmować dalsze inicjatywy i realizować je w szybszym tempie, bez łamania wspólnych reguł, jak to się już zdarzyło" - powiedział Prodi.

Szef KE nawiązał w ten sposób do złamania przez Francję i Niemcy Paktu Stabilizacyjnego i włoskiej prezydencji, która jego zdaniem, "stanęła po ich stronie". Prodi uważa, że decyzja o niezastosowaniu sankcji wobec Francji i Niemiec, które złamały zasady określone w Pakcie Stabilizacyjnym, podjęta została "w imię doraźnych potrzeb" tych państw. Decyzja ta - zdaniem Prodiego - "uniemożliwiła umocnienie zasad, które chociaż nie są doskonałe, to są konieczne dla przyszłości Unii".

Francja i Niemcy przekroczyły dopuszczaną przez Pakt Stabilizacyjny granicę deficytu budżetowego w wysokości 3 procent PKB.

Podkreślając znaczenie UE Prodi powiedział, że gdyby Europa była zjednoczona, nie doszłoby do wojny w Iraku. Jego zdaniem, "udałoby nam się znaleźć takie rozwiązanie, które pozwoliłoby zachować pokój".

Szef KE, podsumowując 2003 rok, zauważył z satysfakcją, że był to czas "wielu referendów na rzecz poszerzenia UE i rok nieodwracalnej decyzji o utworzeniu wielkiej Europy, która w przyszłości będzie jednym z głównych bohaterów polityki i gospodarki światowej".

Na szczycie Unii 12 i 13 grudnia, kończącym półrocze włoskiej prezydencji, nie przyjęto projektu konstytucji europejskiej. Stało się tak, ponieważ Hiszpania i Polska sprzeciwiły się przyjęciu zaproponowanej przez Konwent zmiany nicejskiego systemu podejmowania decyzji w Radzie UE na inny, opierający się na zasadzie podwójnej większości (ponad 50 proc. państw i 60 proc. obywateli).

Francja i Niemcy zapowiedziały, że mogą przewodzić "pionierskim grupom" składających się z podobnie myślących krajów na rzecz bliższej integracji, doprowadzając do powstania Europy dwóch prędkości. Inne państwa UE obawiają się jednak, że taki krok mógłby doprowadzić do rozpadu Unii Europejskiej.

Verheugen, unijny komisarz ds. poszerzenia, zwrócił uwagę, że ściślejsza współpraca niektórych krajów UE jest już faktem, w takich dziedzinach jak wspólna waluta, czy polityka imigracyjna i wjazdowa.

Nawiązując do zbliżającego poszerzenia UE, Verheugen powiedział: "Nie możemy się pogodzić z tym, żeby na dłuższą metę najwolniejszy statek dyktował tempo konwoju".

Verheugen jest przekonany, że "geograficzne i polityczne centrum Europy" będzie w przyszłości leżeć na osi Paryż-Berlin Warszawa.