WARSZAWA (Reuters) - Polscy producenci leków wezwą rząd podczas spotkania 26 marca do wynegocjowania 10-cioletniego okresu ochronnego, który pozwoliłby im przystosować się do prawa Unii Europejskiej (UE), powiedzieli w poniedziałek przedstawiciele firm farmaceutycznych.
Polskie firmy, w tym notowana na giełdzie Jelfa, obawiają się, że jeśli okresu ochronnego nie będzie, wejście Polski do UE w ciągu najbliższych kilku lat może zagrozić ich pozycji na rynku.
Firmy te nie będą bowiem w stanie zarejestrować swoich leków według standardów unijnych, a więc nie będą mogły też ich sprzedawać. Polska nie wprowadziła do tej pory zgodnego z ustawodawstwem unijnym prawa farmaceutycznego, które będzie podstawą do rejestracji leków.
"Gdyby Polska weszła do UE, prawie wszystkie leki produkowane w kraju musiałyby być wycofane z rynku" - powiedział Wojciech Kuśmierek, dyrektor do spraw rozwoju Polpharmy Starogard, jednego z największych polskich zakładów.
Spotkanie 26 marca odbędzie się na zaproszenie głównego negocjatora o członkowstwo w UE, Jana Kułakowskiego, który do tej pory nie przewidywał zwrócenia się do Unii o okres przejściowy dla firm farmacutycznych.
Kułakowski chce zamknąć negocjacje w obszarze swobodnego przepływu towarów, w tym farmaceutyków, podczas sesji w Brukseli 29 marca. Nagła zmiana stanowiska Polski w dziedzinie farmaceutyków mogłaby te plany pokrzyżować.
W ubiegłym tygodniu przedstawiciele Polfarmedu, czyli Polskeij Izby Przemysłu Farmacutycznego, w liście do premiera ponowili prośbę o zapewnienie im 10-cioletniego okresu przejściowego wobec prawa unijnego.
"Sytuacja może spowodować wyłączenie z obrotu ponad połowy wszystkich leków i oznacza w praktyce zamknięcie przemysłu farmaceutycznego oraz związane z tym zwiększenie bezrobocia o blisko 40 tys. osób, jak również zagrożenie bezpieczeństwa zdrowotnego społeczeństwa i tragiczne skutki dla budżetu państwa" - napisali w liście producenci.
"Negocjacje o przepływie towarów chcemy zamknąć na sesji 29 marca. Polska nie zamierza wnieść dodatkowych wniosków" - powiedziała w piątek Reuterowi Ewa Haczyk, rzecznik Kułakowskiego.
Dodała jednak, że mimo zamknięcia negocjacji do sprawy będzie można powrócić, jeśli okaże się, że rejestracja leków istotnie stanowić będzie problem.
Producenci nie mają wątpliwości, że tak będzie. Uważają też, że Polska nie wypełniła na czas wszystkich zobowiązań określonych dwa lata temu w rządowym stanowisku w obszarze swobodnego przepływu towarów, w tym farmaceutyków, nie wprowadzając w życie nowego prawa farmaceutycznego.
"Jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji jest poproszenie o 10-cioletni okres przejściowy" - powiedział Cezary Śledziewski, dyrektor warszawskiego odziału Pliwy Kraków.
Polska zobowiązała się do 2000 roku znowelizować prawo farmaceutyczne, na podstawie którego byłoby możliwe dostosowanie dokumentów i procedur rejestracyjnych do wymogów unijnych oraz uwolnić ceny ustalane do tej pory urzędowo.
((Katarzyna Barszczewska, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))