Producenci mięsa wchodzą do stref
W kostrzyńsko-słubickiej SSE powstaną trzy zakłady przetwórcze mięsa
ZANIEPOKOJENIE: Opanowanie branży mięsnej przez szarą strefę i zagranicznych przetwórców załamie rynek — twierdzi Przemysław Chabowski, prezes Morlin, reprezentujący interesy Polskiego Związku Importerów i Eksporterów Mięsa. fot. Borys Skrzyński
Dwie firmy niemieckie oraz jedna holenderska otrzymały zezwolenia na budowę zakładów mięsnych w Kostrzyńsko- -Słubickiej SSE. Decyzji tej sprzeciwiają się krajowi przedstawiciele branży, która przeżywa nadprodukcję mięsa i jego przetworów. Jeżeli dojdzie do powstania zakładów w strefie, będą one mogły produkować znacznie taniej, korzystając z ulg podatkowych.
Kźnecke (mięso czerwone) i Lšblein (mięso białe) z Niemiec oraz Agro Bor Luize z Holandii (przetwórstwo dziczyzny) 21 grudnia dostaną zezwolenia na wybudowanie zakładów przetwórstwa mięsnego w Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Zakłady te przez 10 lat będą zwolnienie z opłat podatkowych.
— Jestem przekonany, że te inwestycje są jedynie przyczółkiem do wyeliminowania polskich firm mięsnych z rynku. Zagraniczne spółki wchodzące do Polski stosują praktyki dumpingowe. Specjalne ulgi podatkowe dodatkowo wspomogą zagraniczny kapitał. Osłabi to rodzime firmy, co wywoła lawinę bankructw polskich zakładów — twierdzi Klaudiusz Balcerzak, członek zarządu Polskiego Związku Importerów i Eksporterów Mięsa i prezes sławskiego Zakładu Przetwórstwa Mięsa i Drobiu.
Chora konkurencja
Polskie zakłady z branży mięsnej wykorzystują jedynie 20-25 proc. mocy produkcyjnych. W tej sytuacji koszt wytworzenia wyrobów jest bardzo wysoki.
— Wiele krajowych przedsiębiorstw rywalizuje z małymi zakładami mięsnymi, które nie spełniają podstawowych wymogów weterynaryjnych, nie inwestują w nowe technologie i ochronę środowiska, często też nie płacą podatków. Dzięki temu oferują swoje wyroby po znacznie niższych cenach. Uruchomienie zakładów, które będą zwolnione z podatków, jest kolejnym ciosem, który może pogrążyć branżę — przekonuje Przemysław Chabowski, prezes PZIiEM oraz Morlin (firmy kontrolowanej od kilku miesięcy przez hiszpańskie Campofrio).
Raje podatkowe
Polskie specjalne strefy ekonomiczne, a powstało ich aż 17, zwalniając inwestorów zagranicznych przez dziesięć i więcej lat z podatku dochodowego i podatków lokalnych, szybko zyskały miano rajów podatkowych.
— Stwarzają warunki urągające zasadom zdrowej konkurencji, doprowadzając do groźby unicestwienia wielu gałęzi krajowej gospodarki, w tym również branży mięsnej — twierdzą przedstawiciele PZIiEM.
Zdaniem Klaudiusza Balcerzaka, spółki ze stref nie będą korzystać z oferty krajowych rolników. Już dziś część komponentów pochodzi z importu. W niedługim czasie wszystkie surowce będą dostarczane od zachodnich hodowców, którzy z producentami (uruchamiającymi produkcję w strefach) związani są wieloletnimi umowami.
Czarna dziura
Brak strategii dla przemysłu mięsnego konsekwentnie wykorzystują zagraniczne firmy.
— Uważam, podobnie jak inni przedsiębiorcy z branży mięsnej, że państwo nie wspiera tej gałęzi przemysłu, nie prowadzi polityki proeksportowej i nie jest zainteresowane tym problemem. Konsekwencje takiej polityki zapewne będą bardzo przykre dla spółek z rynku polskiego. Zwłaszcza po wejściu Polski w struktury unijne — uważa Klaudiusz Balcerzak.
PZIiEM zwracał się do Ministerstwa Gospodarki i sygnalizował zbliżające się zagrożenie ze strony SSE. Tadeusz Donocik, podsekretarz stanu w resorcie gospodarki stwierdził, że tylko jednego inwestora (Lšblein) można zaliczyć do dużych.
Tymczasem inna spółka strefy, Kźnecke, również jest potentatem branżowym na niemieckim i unijnym rynku.
Wejście do Polski, w przypadku tych firm, z pewnością nie ograniczy się jedynie do małego zakładu w jednym regionie.