Mimo wysokiej stawki VAT i prognozowanego wzrostu cen cukru po akcesji, polskie napoje i wody pozostaną konkurencyjne.
Wśród producentów napojów i wód mineralnych panuje względny spokój. Wszystkie prognozy wskazują na to, że rynek będzie się rozwijał. Spożycie napojów w Polsce w porównaniu z Unią jest stosunkowo niskie, a różnice w cenie znaczne. Dlatego unijni gracze bardziej zainteresowani są przejmowaniem polskich podmiotów i ujęć wód niż eksportem gotowych wyrobów.
— Nie przewiduję rewolucji. Wody mineralne butelkowane w kraju oprą się unijnej konkurencji, która oferuje wyroby trzykrotnie droższe. Pewnym zagrożeniem może być obcy kapitał, który aktywnie próbuje wchodzić w polskie zakłady — mówi Mieczysław Kucharski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Przemysłu Rozlewniczego.
Wysokie stawki
Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności wskazuje na różnice podatkach.
— Ministerstwo Finansów stworzyło sztuczną barierę między producentami soków, które obłożono 7-proc. VAT, a wytwórcami napojów i wód mineralnych, którzy będą płacić 22-proc. VAT. Podatek bezpośrednio przekłada się na cenę i konkurencyjność. Tymczasem w Niemczech VAT na napoje i wody wynosi 6 proc., a Czesi planują wprowadzić stawkę 5-proc. — podkreśla Andrzej Gantner.
Gorzki napój
Największym problem będzie jednak wzrost cen cukru (od 40 do 60 proc.) i nieuregulowany problem ilości jego zapasów, jaki określi Unia w związku z reformą wspólnej polityki rolnej. Firmy nie wiedzą, czy i jakie ilości cukru mogą magazynować. Jedynym pocieszeniem jest to, że duża część producentów napojów, szczególnie dużych i średnich, spełnia normy UE włącznie z HACCP, a ośmiu największych, którzy mają 80 proc. rynku, spełnia wszystkie unijne standardy.
Wodny świat
Rynek wód mineralnych jest jedną z najbardziej rozwojowych spośród wszystkich branż przemysłu spożywczego. Ponad połowę rynku dzieli między siebie kilku dostawców: Żywiec Zdrój, ESI Polska (m.in. Nałęczowianka i Mazowszanka), Coca-Cola (Bonaqa), Pepsico (Aqua Minerale), Grupa Maspex (MultiVita). Liderami są albo firmy z zagranicznym kapitałem, albo podmioty, które zbudowały potencjał na dawnych rozlewniach wód uzdrowiskowych — wynika z raportu Instytutu Badania Opinii i Rynku Pentor-Poznań.
Pozostałą cześć rynku stanowią małe rozlewnie, które często nie spełniają dobrych zasad praktyki higienicznej i produkcyjnej, nie mówiąc już o wdrażaniu HACCP.
— Duże rozdrobnienie oraz brak środków na modernizację wymusza u producentów wód konsolidację — mówi Mieczysław Kucharski.
Zdaniem Andrzeja Gantnera, cześć z nich może wypaść z rynku.