Producenci odzieży nadal tkwią w dołku

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2001-07-26 00:00

Producenci odzieży nadal tkwią w dołku

Wstępne wyniki za I półrocze 2001 roku spółek z branży odzieżowej wskazują, że nie tylko Bytom znajduje się w trudnej sytuacji finansowej. Również Próchnik, Delia oraz Masters już od wielu miesięcy powiększają straty. Jednak są również spółki, które umiejętnie radzą sobie na trudnym rynku.

Większość producentów odzieży nie potrafi poradzić sobie z silnym złotym oraz spadającym popytem wewnętrznym. Z racji dużego uzależnienia od eksportu są oni szczególnie narażeni na wahania polskiej waluty. Od wielu miesięcy szefowie firm odzieżowych uskarżają się na silnego złotego, który czyni eksport nieopłacalnym.

Największe straty z tego powodu ponosi Bytom, który wysyła za granicę około 90 proc. wyrobów. Wysoki kurs złotego względem GBP i EUR spowodował zmniejszenie przychodów przedsiębiorstwa o 24 proc. Spółka po I półroczu straciła netto 3,8 mln, osiągając zaledwie 27,8 mln zł przychodów. Zadłużenie firmy sięga 40 mln zł. Trudna sytuacja zmusiła akcjonariuszy do zastanowienia się nad sensem dalszego funkcjonowania spółki z Bytomia.

Jeszcze gorsze wyniki po dwóch kwartałach tego roku wykazał Próchnik, inny, do niedawna czołowy, producent odzieży w kraju. W tym okresie łódzka firma straciła netto 8,4 mln zł. Natomiast jej przychody wyniosły zaledwie 7,4 mln zł. Oprócz kłopotów towarzyszących całemu sektorowi, znaczący wpływ na wyniki Próchnika miała sprzedaż akcji Wisan, która została zaksięgowana ze stratą blisko 1,5 mln zł. Ponadto spółka zmuszona była z racji zabezpieczenia umów kredytowych do utworzenia rezerwy na poziomie 3,3 mln zł.

Kolejnym przedstawicielem sektora, który nie potrafi uporać się z trudną sytuacją rynkowa jest Delia. W I półroczu spółka zrealizowała sprzedaż na poziomie zaledwie 6,3 mln zł. W tym samym okresie strata netto spółki osiągnęła 4,3 mln zł. Z racji dużego uzależnienia od eksportu Delii także we znaki daje się silny złoty.

Wśród najgorzej radzących sobie w tej branży, najlepsze wstępne wyniki za I półrocze tego roku opublikował Masters. Spółka uzyskując 13,2 mln zł przychodów, zdołała poprawić o 0,3 mln zł przychody w stosunku do analogicznego okresu 2000 roku. Przedsiębiorstwu z Legnicy nie udało się jednak ustrzec od strat. Strata netto za pierwsze sześć miesięcy spółki wyniósł 0,8 mln zł. Przed rokiem strata netto ukształtowała się na poziomie 0,5 mln zł.

Na tym tle zupełnie dobrze prezentują się Wólczanka oraz Vistula. Wśród producentów wyrobów odzieżowych do miana zdecydowanego lidera urasta Vistula. Jej tegoroczne przychody za pierwsze sześć miesięcy tego roku przekroczyły 72,4 mln zł i były o blisko 2,5 mln zł wyższe niż w podobnym okresie 2000 roku. Spółka swój udział na rynku odzieży męskiej szacuje na 7-10 proc. Produkty Vistuli są silnie umocowane na krajowym rynku, jak też za granicą. Właściwie podpisywane kontrakty handlowe sprawiają, że krakowskie przedsiębiorstwo nie ma problemów z generowaniem zysków. Na przestrzeni ostatnich kilku lat Vistula potrafiła rocznie zyskać na działalności operacyjnej od 13,9 do prawie 17 mln zł. Równie dobrze zapowiada się ten rok. Po I półroczu 2001 roku firma zarobiła na działalności operacyjnej ponad 6,2 mln zł, a zysk netto przekroczył 3,7 mln zł.

Kroku Vistuli próbuje dotrzymać Wólczanka. Jednak sporo ustępuje jeszcze pod względem przychodów oraz zysków. Sprzedaż Wólczanki w pierwszych sześciu miesiącach tego roku wyniosła 48,4 i tylko nieznacznie ustępowała zeszłorocznej. Także zysk netto (1,3 mln zł) był zbliżony do wyniku za I półrocze 2000.

Fatalna kondycja wielu spółek z branży lekkiej sprawia, że giełdowi gracze z ostrożnością podchodzą do inwestowania w papiery tych firm. Wyniki za I półrocze 2001 roku raczej nie powinny przynieść przełomu w tej kwestii.