Przemysł przed ważnym testem

Ignacy Morawski
opublikowano: 2021-05-24 20:00

Kwiecień przyniósł kolejne bardzo mocne dane z sektora przemysłowego i raczej umiarkowane z obszaru handlu i usług. Od maja sytuacja zacznie się jednak odwracać i na dużą skalę wróci popyt konsumpcyjny na usługi. W najbliższych miesiącach okaże się więc, na ile trwała jest dobra koniunktura przemysłowa. Czy konsumenci zwiększający wydatki na usługi utrzymają jednocześnie wysoki poziom wydatków na towary?

Jak widać na wykresie, po kwietniu aktywność w przemyśle była wciąż wyjątkowo wysoka, a aktywność w handlu i usługach wyjątkowo niska (dane o sprzedaży detalicznej zawierają też wydatki na restauracje). Zadane wyżej pytanie dotyczy tego, na ile ten pierwszy trend się utrzyma w warunkach odwracania drugiego trendu.

W kwietniu produkcja przemysłowa w Polsce wzrosła o 44,5 proc. rok do roku. Dane liczone rok do roku tracą jednak znaczenie, ponieważ na wiosnę przed rokiem mieliśmy do czynienia z absolutnie wyjątkowym zatrzymaniem aktywności i porównania roczne niewiele mówią o bieżących trendach.

Lepiej patrzeć na dane miesiąc do miesiąca. W takim ujęciu produkcja w Polsce w kwietniu spadła o 0,4 proc. wobec marca. Spadek jest bardzo łagodny i mniejszy od oczekiwań, biorąc pod uwagę, że w poprzednich trzech miesiącach produkcja rosła w średnim tempie 1,5 proc. miesięcznie, czyli dużo szybciej niż średnie tempo historyczne (około 0,6 proc.). Pierwsze miesiące roku były generalnie okresem rzadko spotykanego boomu w produkcji, a kwiecień to tylko chwilowy moment przyhamowania. Na wykresie widać, że poziom produkcji wciąż znajduje się powyżej trendu sprzed epidemii.

Sprzedaż detaliczna natomiast wzrosła w kwietniu o 21,1 proc. rok do roku. To też jest związane z efektem niskiej bazy, więc lepiej patrzeć na dane miesiąc do miesiąca. W relacji do marca sprzedaż spadła o 2,6 proc. (dane wyrównane sezonowo przeze mnie), czyli sporo. Na wykresie widać, jak nadal duży był ubytek popytu konsumpcyjnego w stosunku do trendu sprzed epidemii.

Można oczekiwać, że od maja sprzedaż detaliczna oraz popyt na usługi zaczną wracać do trendu historycznego, co oznacza potężny wzrost popytu. Pytanie, czy popyt w zamrożonych dotychczas segmentach gospodarki, jak restauracje, hotele czy kina, będzie realizowany kosztem popytu z segmentów dotychczas rozgrzanych, takich jak meble, sprzęt RTV/AGD czy elektronika? Wyjątkowo duży popyt na towary był i jest fundamentem ożywienia przemysłowego. Gdyby zaczął słabnąć, wówczas przemysł mógłby na ożywieniu ogólnogospodarczym relatywnie stracić.

Wszystko zależy od tego, czy konsumenci będą utrzymywać podwyższoną stopę oszczędności przezornościowych (dochód nie przeznaczany na konsumpcję ze względu na potrzebę zabezpieczenia się na przyszłość). Jeżeli tak, to ożywienie popytu na usługi może się odbyć kosztem towarów. Konsumenci pójdą do kina, restauracji, wyjadą na wakacje, ale kupią mniej elektroniki.

Jeżeli jednak ożywienie popytu będzie się odbywało głównie poprzez redukcję stopy oszczędności przezornościowych do poziomu sprzed kryzysu, wówczas wzrost sprzedaży usług w żadnym stopniu nie zaszkodzi popytowi na towary. Sądzę, że to najbardziej prawdopodobny scenariusz. Skala pomocy finansowej państwa w minionym roku sprawiła, że strach finansowy raczej nie jest dominującą przyczyną podwyższonych oszczędności. Prędzej jest nią brak możliwości realizacji potrzeb konsumpcji w obszarze usług. Gdy te możliwości zostaną odblokowane, wymuszona stopa oszczędności spadnie.

Przemysł wprawdzie nie będzie mógł rosnąć tak szybko, jak w ostatnich miesiącach, czyli w tempie około 1-1,5 proc. miesięcznie, ale może utrzymać długookresowe tempo wzrostu z okolicach 0,5-0,6 proc. miesięcznie.