Producenci sprzętu liczą na transmisję

Kamil Kosiński
opublikowano: 2003-03-19 00:00

Kierunki rozwoju zapowiadane przez TP SA i umowy ramowe, które podpisała ona z dostawcami urządzeń, wskazują, że ci ostatni będą w najbliższym czasie zarabiać głównie na urządzeniach służących zapewnieniu szerokopasmowego dostępu do sieci abonentom końcowym tego operatora. Alternatywni operatorzy powszechni są zbyt mali, aby wygenerować znaczące zakupy, a mobilni raczej wstrzymają się z nimi do wprowadzenia technologii UMTS.

W ostatnich sześciu miesiącach TP SA podpisała ramowe umowy na dostawę sprzętu telekomunikacyjnego z Alcatelem, Ericssonem, Lucent Technologies i Siemensem. Nie określają one dokładnego terminu zakupu. Operator rezerwuje sobie w nich tylko prawo do nabywania określonych urządzeń, po uzgodnionych wcześniej cenach. Poszczególne umowy mają wartość 30-35 mln zł. Dotyczą też podobnego sprzętu. Mówi się w nich o dostępie szerokopasmowym, optycznych sieciach teletransmisyjnych i rozwiązaniach komutacyjnych. Te ostatnie to nic innego, tylko centrale. Wielu klientów telekomunikacyjnego giganta nie może bowiem jeszcze korzystać z takich usług dodanych jak np. poczta głosowa. Problem ten dotyczy większej liczby użytkowników, niż mają wszyscy alternatywni operatorzy kablowi razem wzięci.

— Na podstawie danych Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty szacujemy, że z central analogowych korzysta jeszcze około 1 mln abonentów TP SA — mówi Wojciech Kotz, dyrektor sprzedaży urządzeń komutacyjnych w polskim oddziale Siemensa.

Wydaje się jednak, że pomimo tych problemów to nie segment sprzętu stricte do zestawiania połączeń przyniesie producentom urządzeń telekomunikacyjnych prawdziwe kokosy. Na duże zamówienia mogą oni liczyć w segmencie sprzętu pozwalającego na szerokopasmowy dostęp do Internetu. Trzeba jednak podkreślić, że zdania na temat tego, kiedy się zaczyna ten dostęp szerokopasmowy, są podzielone.

— Najniższa przepływność, którą zapewnia kabel miedziany, to 64 kb/s. Wszystko co jest powyżej tej szybkości jest już przez wielu operatorów traktowane jako dostęp szerokopasmowy. Są to więc usługi o przepływności 128, 256, 512 i więcej bitów na sekundę — tłumaczy Wojciech Kotz.

— O dostępie szerokopasmowym możemy mówić w przypadku technologii oferujących większą szybkość transferu, niż zapewniają klasyczne technologie analogowe oraz ISDN. Umownie można przyjąć, że są to więc technologie zaczynające się od przepływności 256 kb/s. Oparte na nich usługi nie są na razie dużo efektywniejsze od technologii wąskopasmowych, ale ADSL wykorzystywany np. w Neostradzie pozwala na zaoferowanie usług o przepływności aż 8 Mb/s bez żadnych modyfikacji sieci— oponuje Piotr Oniszczuk, dyrektor wsparcia sprzedaży w Alcatel Polska.

Warto przy tym dodać, że ze wspomnianej Neostrady korzysta obecnie niespełna 21 tys. klientów TP SA, w tym 4 tys. biznesowych. Liczba ta wygląda skromnie, nie tylko w porównaniu z ogólną liczbą abonentów operatora, ale nawet w porównaniu z innymi rozwiązaniami z zakresu dostępu do Internetu, oferowanymi przez telekomunikacyjnego molocha. Jak bowiem ujawnił 12 marca 2003 r. Marek Józefiak, prezes TP SA, z tzw. pakietów internetowych korzysta obecnie 126,5 tys. klientów, a z usługi SDI — 105 tys.

Jak zapowiedział Marek Józefiak, w najbliższych miesiącach sytuacja ta ma się zmienić. W 2003 r. TP SA chce bowiem pozyskać aż 250 tys. nowych użytkowników Neostrady. Gdyby udało się zrealizować te plany i trend ten utrzymał się w latach następnych, to dostawcy sprzętu mieliby spore pole do popisu. Jak bowiem zgodnie twierdzą, trzon sieci telekomunikacyjnej TP SA jest już stosunkowo nowoczesny. Problem zaś stanowią sieci metropolitarne i elementy bezpośrednio odpowiadające za przyłączanie do sieci TP SA konkretnych abonentów.

Co do innych stacjonarnych operatorów powszechnych, to nie budzą oni większego zainteresowania koncernów sprzętowych. Jako rynek zbytu bardziej interesują ich operatorzy wyspecjalizowani.

— Jeśli chodzi o usługi powszechne, to TP SA jest operatorem dominującym. Pozostali operatorzy wdrażają usługi stosunkowo powoli, konkurując z operatorem dominującym, a także między sobą. Dominacja TP SA jest jednak bardzo wyraźna tylko pod względem liczby abonentów. Jeżeli chodzi o jądro sieci, to sytuacja nie jest już tak jednoznaczna. Sektor energetyczny (Tel-Energo), finansowy (Telbank) i kolej (Telekomunikacja Kolejowa) dysponują rozbudowanymi sieciami wykorzystywanymi w różnych porozumieniach pomiędzy operatorami komórkowymi i operatorami konkurującymi z TP SA. Stanowią więc atrakcyjny rynek zbytu dla rozwiązań z zakresu jądra sieci — przypomina Wojciec Kotz.

Co ciekawe, jako wielki rynek zbytu nie są postrzegani też operatorzy komórkowi. W dużej mierze wynika to z tego, że nie palą się oni do budowy sieci UMTS, a obecne raczej starczają im do świadczenia usług, które mają już w ofercie. Być może jednak odkładając wdrażanie usług trzeciej generacji zdecydują się na bardziej efektywne niż GPRS rozwiązania pośrednie.

— Operatorzy dążą do tego, aby odłożyć wdrażanie sieci UMTS poza rok 2006. Poza tym wiadomo, że zanim takimi sieciami zostanie pokryty cały kraj, minie następnych kilka lat. Wszelkie pośrednie technologie transmisji danych szybsze od GPRS mogą więc być dla nich interesującą alternatywą. Szczególnie, że zainteresowanie Internetem wzrasta, a połączenia kablowe wciąż nie są dostępne w wielu miejscach — dodaje Paweł Szczudłowski z Siemensa.