Wielkopolski Lumag jest polską firmą rodzinną, która produkuje klocki i okładziny hamulcowe. Dotychczas zakłady w Budzyniu wytwarzały we własnym zakresie materiały cierne, a metalowe elementy klocków kupowały. W tym roku zamiast gotowego produktu spółka ma kupić narzędzia do jego wytworzenia — linię do wykrawania i tłoczenia blach nośnych od szwajcarskiego producenta Feintool. Dzięki temu będzie w stanie samodzielnie wytwarzać całe klocki.

— Chodzi przede wszystkim o uniezależnienie się od zagranicznych dostawców metalowych elementów. Takie zakupy zawsze wiążą się z ryzykiem wynikającym z wahań kursów walutowych — tłumaczy Łukasz Żak, menedżer ds. marketingu w Lumagu.
Pierwsze klocki hamulcowe na bazie własnego rozwiązania konstrukcyjnego mają zjechać z taśmy na początku przyszłego roku. W dalszej przyszłości nowa linia umożliwi Lumagowi rozszerzenie gamy produktów, ponieważ można na niej tłoczyć m.in. elementy przekładni hydrokinetycznej czy części silnika, np. koła pasowe i wszystkie metalowe elementy, które muszą być wykonane z wysoką precyzją (w każdym samochodzie jest ich ok. 200).
Wyroby wielkopolskiego producenta są obecnie sprzedawane jako części zamienne, przy czym gros trafia na rynki zagraniczne. Prawie 59 proc. sprzedaje się w państwach UE, głównie w Niemczech i Wielkiej Brytanii (gdzie spółka ma biuro handlowe i magazyn), a blisko 14 proc. w Europie Wschodniej. Na rodzimy rynek idzie jedna piąta produkcji. — Jesteśmy w Polsce liderem wśród dostawców okładzin i klocków hamulcowych do
ciężarówek. Szacujemy, że w pierwszym segmencie mamy 16 proc. rynku, a w drugim 23 proc. Na rynku klocków hamulcowych do samochodów osobowych staramy się o wejście do grona trzech największych dostawców — informuje Łukasz Żak. Lumag negocjuje obecnie umowę z jednym z producentów samochodów, którego może w przyszłości zaopatrywać w klocki hamulcowe. Wprawdzie marże w dostawach do producentów są niższe niż na rynek części zamiennych, ale plusów jest więcej niż minusów:
— Takie kontrakty zawiera się na co najmniej pięć lat. Wiążą się one ze znaczącym wzrostem wolumenu, a także prestiżem — wyjaśnia menedżer ds. marketingu w Lumagu. Na zakup linii Feintool spółka przeznaczy 17,5 mln zł. Pozostała część tegorocznych wydatków inwestycyjnych związana jest m.in. z badaniami, ponieważ Lumag chce bazować na własnych projektach i rozwiązaniach technologicznych.
Współpracuje z Politechniką Poznańską i niemieckimi instytutami badawczymi.
Ponad połowa pieniędzy na inwestycje pochodzi z własnych zasobów firmy, a reszta z kredytów i funduszy unijnych.
Dotychczas największą in- westycją Lumagu była budowa zakładu produkcyjnego, na co w latach 2012-14 poszło łącznie 70 mln zł. Ubiegłoroczne przychody Lumagu wyniosły ok. 155 mln zł i były o 20 proc. wyższe niż rok wcześniej. W tym roku spółka spodziewa się 16-procentowego wzrostu sprzedaży.
OKIEM EKSPERTA
B+R to rynkowa konieczność
ALFRED FRANKE
prezes stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych
Silna konkurencja w branży motoryzacyjnej zmusza firmy do ciągłych inwestycji. Producenci przeznaczają na badania i rozwój 8-10 proc. przychodów. Dzięki temu rosną ich szanse na utrzymanie się na rynku części motoryzacyjnych, który w największychkrajach Europy rośnie o 1-2 proc. rocznie. W Polsce wzrost od lat jest dwu-, trzykrotnie wyższy. Wartość polskiej produkcji części do samochodów sięga już 70 mld zł, co oznacza, że w zeszłym roku wzrosła o prawie 9 proc. Sytuacja polskich producentów nie jest łatwa, ponieważ nierzadko muszą konkurować z wielkimi firmami, które mają ponad 100-letnią tradycję.