Produkcja i jej ceny dramatycznie spadają

Wiktor Krzyżanowski
19-12-2001, 00:00

Produkcja w listopadzie była niższa niż w październiku o 5,5 proc. — podał GUS. Jednocześnie urząd poinformował, że ceny produkcji sprzedanej przemysłu w listopadzie spadły w skali miesiąca o 0,4 proc. Spadki były większe, niż spodziewali się analitycy.

O ile w poniedziałek specjaliści byli mile zaskoczeni niska inflacją i nieco wyższym wzrostem PKB w III kwartale, niż się spodziewano, o tyle wtorkowe dane GUS były gorsze od oczekiwań. Ceny produkcji sprzedanej przemysłu (czyli ceny hurtowe — inaczej PPI) spadły w listopadzie o 0,8 proc. licząc rok do roku — podał Główny Urząd Statystyczny. Analitycy szacowali spadek PPI o 0,1 proc. po spadku o 0,5 proc. w październiku. Z kolei roczna dynamika produkcji przemysłowej w listopadzie wyniosła -0,8 proc. przy wzroście o 1,6 proc. Ekonomiści spodziewali się, że produkcja rok do roku spadnie o 0,4 proc.

— Dane GUS potwierdziły przewidywania rynków co do tendencji produkcji i cen producentów, które były spadkowe. Jednak skala tych spadków była głębsza, niż oczekiwał rynek — powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego.

Jej zdaniem, za mocniejszy od oczekiwanego spadek PPI odpowiada silny złoty i taniejące paliwa, co z kolei przekłada się na spadające koszty produkcji w firmach.

— Jeśli koszty spadają, a popyt wciąż jest słaby, to producenci obniżają ceny, jeśli to tylko możliwe — mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Z kolei spadek produkcji przemysłowej (w skali miesiąca aż o 5,5 proc.) potwierdza silną tendencję zniżkową aktywności gospodarczej, mimo zjawiska sezonowości.

— W październiku mieliśmy dwa dni robocze więcej i produkcja wzrosła. Ale to tylko część prawdy. Produkcja po prostu nie ma warunków do wzrostu — uważa ekonomistka BH.

Główną przyczyną — obok spadku popytu wewnętrznego — jest brak impulsów ze strony partnerów zagranicznych, głównie Niemiec. Jednak na całym świecie sytuacja jest co najmniej kiepska. Nie poprawiły jej — ani w Polsce, ani na świecie — obniżki stóp procentowych.

Zdaniem ekonomistów, skutków obniżek jeszcze nie odczuliśmy, a przy słabym popycie firmy nie będą więcej produkować, choćby kredyt był darmowy. Na dodatek konsumenci, zaniepokojeni sytuacją na świecie, boją się podejmować decyzje o poważnych zakupach.

— Moim zdaniem, sytuację poprawić może jedynie wzrost zaufania konsumentów, a więc wzrost popytu z ich strony — uważa Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Zdaniem Mirosława Gronickiego, głównego ekonomisty BIG BG, na poprawę popytu nie ma co liczyć. Ani w kraju, ani za granicą.

— Spadek PPI w listopadzie sugeruje, że w grudniu znów spadnie inflacja. To zaś oznacza, że indeksacja płac w przyszłym roku będzie niewielka. Z tej strony nie można więc liczyć na impuls popytowy. Kondycja na świecie też raczej nie poprawi się szybko — uważa Mirosław Gronicki.

Produkcja spada już niemal regularnie. Wydaje się więc, że Polska jest o krok od klasycznej recesji definiowanej jako dwa kwartały spadku produktu krajowego brutto. Czy do niej dojdzie?

— Produkcja przemysłowa jest na szczęście tylko niewielką częścią polskiego PKB. Za wzrost gospodarczy odpowiadają głównie usługi, a tu nie widać jeszcze silnych tendencji zniżkowych. Dlatego ekonomiści BH i BIG BG szacują, że jeszcze w czwartym kwartale 2001 r. dynamika polskiego PKB będzie dodatnia.

— Liczymy, że niewielki wzrost uda się zanotować także w pierwszym kwartale 2002 r. — twierdzi Mirosław Gronicki.

— Obawiam się, że w pierwszym kwartale dynamika jednak będzie ujemna — ostrzega z kolei Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Okiem eksperta

RPP stoi przed trudną decyzją

Niestety, spadki cen i produkcji przemysłowej były znacznie większe niż oczekiwania analityków. Dane te potwierdzają fakt słabnącej koniunktury w naszym kraju.

Październikowe dane o produkcji przemysłowej były dość dobre i część analityków sądziła, że nastąpi już odwrócenie trendu. Jednak tak się nie stało. Nadal nie ma oznak ożywienia w gospodarce. Spadające ceny są wynikiem wciąż bardzo niskiego popytu wewnętrznego. Nie przewidujemy jednak, by w przyszłym roku PKB uzyskało ujemny wynik. Dane te jednak powinny mieć wpływ na ewentualna decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Z punktu widzenia ekonomicznego RPP ma obecnie merytoryczne uzasadnienie do obniżenia stóp procentowych. Jeśli rada nie zredukuje stóp na dzisiejszym spotkaniu, politycy uzyskają kolejny argument, by ograniczyć jej niezależność. Brak reakcji RPP na te dane wpłynie także na jeszcze silniejsze oczekiwania rynku na kolejne obniżki stóp w przyszłym roku. Złoty, który i tak jest na wysokim poziomie, ponownie zacznie się umacniać. Prognoza Międzynarodowego Funduszu Walutowego z pewnością wesprze tych polityków, którzy są nieprzychylni radzie.

Rada jest obecnie w bardzo trudnej sytuacji. Niezależnie jaką decyzję podejmą członkowie RPP na dzisiejszym posiedzeniu, i tak może ona zostać odebrana jako polityczna.

Piotr Bielski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Krzyżanowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Produkcja i jej ceny dramatycznie spadają