Gdyby ktoś chciał zainwestować w akcje spółek energetycznych, niech lepiej poczeka. — W przyszłości będzie taniej — uważa Piotr Dzięciołowski, analityk Domu Maklerskiego Citi Handlowy. Bo w połowie sezonu wyników półrocznych można już jasno powiedzieć, że ten rok jest dla energetyki słaby.





Słabe trendy
Wczoraj wyniki pokazał Tauron, druga firma energetyczna w kraju, a w zeszłym tygodniu Energa, najmniejsza z czterech państwowych grup energetycznych. Przed nami publikacja rezultatów największej na rynku PGE, mniejszej Enei, a także jedynego prywatnego konwencjonalnego wytwórcy na giełdzie, czyli PAK-u, kontrolowanego przez Zygmunta Solorza-Żaka.
— Trendy w głównych segmentach działalności firm energetycznych są kiepskie. W sprzedaży jest słabo, w wytwarzaniu i w wydobyciu [tę działalność prowadzą PGE i Tauron — red.] wręcz bardzo słabo. Tylko dystrybucja daje zadowalające wyniki — zauważa Piotr Dzięciołowski.
Dlatego Energa, w której segment dystrybucji jest podstawą biznesu, pokazała solidne wyniki (prawie 300 mln zł kwartalnego zysku netto). Tauron też osiągnął w tym segmencie ponad 1,1 mld zł zysku operacyjnego. Wytwarzanie i wydobycie to już dla Tauronu straty. Na poziomie operacyjnym jest to odpowiednio minus 111 mln zł i minus 24 mln zł za pierwsze półrocze. Nic dziwnego — ceny energii spadają, popyt też maleje, do tego dochodzą konkurencja ze strony paliw alternatywnych, importu energii (np. z Niemiec), a także konkurencja ze strony niezależnych sprzedawców energii.
Presja na PAK
Tę samą presję w wydobyciu i wytwarzaniu odczuwa PGE, czyli rynkowy gigant energetyczny. Grupa podała już prognozy wyników półrocznych, zapowiadając, że kluczową rolę odegrają w nich pozytywne wydarzenia jednorazowe. PGE odnotuje m.in. pozytywny wpływ rekompensat z tytułu KDT-ów. Na pierwszy rzut oka wyniki będą rewelacyjne.
— Po oczyszczeniu ze zdarzeń jednorazowych okaże się, że wyniki będą słabe. Dokładne dane trudno oszacować, bo spółki nie ujawniają przecież tego, jak zabezpieczają ceny energii — zauważa Paweł Puchalski, szef działu analiz Domu Maklerskiego BZ WBK. Słabą koniunkturę w wytwarzaniu odczuje też Enea, ale najsilniej wpłynie na rezultaty PAK-u, w którym ten segment stanowi większość biznesu. Jeden z analityków wskazuje jednak, że spółka Zygmunta Solorza-Żaka może pokazać księgowe one-offy.
Tauron odcina OZE
Mimo strat na wydobyciu i wytwarzaniu Tauron zebrał wczoraj dobre opinie analityków. Chwalili głównie silne przepływy gotówki na poziomie operacyjnym (prawie 900 mln zł w drugim kwartale).
— Był na tyle silny, że utrzymał dług netto na niezmienionym poziomie mimo przedpłaty na Jaworzno — zauważał w rozmowie z PAP Paweł Puchalski.
Jaworzno to najważniejsza z planowanych inwestycji Tauronu. Chodzi o budowę wysoko sprawnego bloku węglowego o wartości 4,4 mld zł netto. Taka kwota obciąży bilans Tauronu na tyle silnie, że grupa planuje… sprzedać biznes związany z energetyką odnawialną. Ale tylko na chwilę.
— Szukamy partnera, który przejąłby pakiet kontrolny nad naszym biznesem wiatrowym. Chodzi o to, żebyśmy nie musieli konsolidować aktywów wiatrowych, na potrzeby których spółka matka ma zaciągnięte kilkaset milionów złotych kredytów. Oddanie kontroli i pozostawienie sobie pakietu mniejszościowego poprawi nam wskaźniki, a to ważne w okresie, kiedy uruchamiamy budowę bloku w Jaworznie — tłumaczy Krzysztof Zawadzki, wiceprezes Tauronu.
Umowa ma zakładać, że za 5-7 lat Tauron będzie mógł z powrotem odkupić te udziały. Zarząd przyznaje, że taki model transakcji jest nowatorski. Przepytani przez nas analitycy podchodzą do niego sceptycznie, mówiąc o „dziwnych ruchach”.