Dane za marzec były fałszywym alarmem. Mimo spowolnienia w strefie euro nasze firmy nadal mają się bardzo dobrze.
Po fatalnym marcu w kwietniu firmy znowu ruszyły pełną parą. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wynika, że roczna dynamika produkcji sprzedanej przemysłu wyniosła 14,9 proc., wobec 1 proc. z poprzedniego miesiąca.
Potknięcie kalendarzowe
Swoje wyniki poprawiło 25 z 29 badanych przez GUS branż. To oznacza, że gospodarka nadal ma się świetnie i słabe wyniki marca były tylko wypadkiem przy pracy.
— Niepokoje o sytuację przedsiębiorstw, które narosły po poprzednich danych, okazały się bezpodstawne. Dziś widzimy już, że ostre wyhamowanie tempa produkcji spowodowane było tylko kalendarzem — mniejszą liczbą dni roboczych (z powodu Wielkanocy — przyp. red.) — mówi Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.
Najbardziej pozytywną informacja są dobre wyniki eksporterów.
— Wysoka dynamika oznacza, że szybkie tempo umacniania się złotego nie przekłada się jeszcze na ich sytuację — twierdzi Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH.
Dane o produkcji pokazują, że mimo dostrzegalnego spowolnienia gospodarczego w strefie euro, polskie firmy ciągle mają się bardzo dobrze. Pozytywny obraz potwierdzają też wczorajsze dane GUS o wynikach finansowych przedsiębiorstw w I kwartale 2008 r. Wynika z nich, że spółki wypracowały na czysto 20,4 mld zł, o 7,4 proc. więcej niż przed rokiem.
— Dane za pierwszy kwartał i początek drugiego pokazują, że gospodarka rozwija się w szybkim tempie. W pierwszym półroczu można się spodziewać wzrostu na poziomie przynajmniej 6 proc. PKB (r/r) — twierdzi Marcin Mróz.
Niepokojące koszty
Ekonomistów niepokoi, że w minionym kwartale wzrost kosztów prześcignął dynamikę przychodów.
— Szczególnie szybko rosną koszty pracy i koszty materiałów. Jednak perspektywy dla przedsiębiorstw są nadal dobre — mówi Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.
Piotr Wiesiołek, wiceprezes NBP, uważa, że w najbliższych miesiącach produkcja przemysłowa utrzyma dwucyfrową dynamikę.