Dane o wzroście produkcji w czerwcu są ostatnimi, jakie pojawiły się przed rozpoczynającym się dziś posiedzeniem RPP. Rynek oczekuje jednak, że rada stóp nie obniży.
W czerwcu produkcja przemysłowa była o 2,2 proc. wyższa niż rok temu — podał GUS. W stosunku do maja 2002 r. wzrost wyniósł 3,3 proc. Także dynamika cen na poziomie producentów była wyższa, niż prognozowali ekonomiści. Ceny produkcji sprzedanej przemysłu (PPI) liczone miesiąc do miesiąca wzrosły o 0,1 proc., ale rok do roku wzrosły o 1,1 proc.
Mimo zaskakujących danych analitycy uważają, że za wcześnie, by już obwieścić początek wyjścia gospodarki z zapaści.
— Głównym sprawcą wzrostu produkcji w czerwcu było przetwórstwo przemysłowe i jest to dobry znak. Jednak za wcześnie, by stwierdzić, że produkcja na trwale ruszyła do przodu. Moim zdaniem, należy poczekać na potwierdzenie tego pozytywnego trendu w lipcu — przypomina Marcin Mróz, ekonomista Societe Generale.
Dane o czerwcowej produkcji były ostatnią informacją z gospodarki, którą brać będzie pod uwagę RPP na rozpoczynającym się dziś dwudniowym posiedzeniu. Analitycy twierdzą jednak, że zarówno wczorajsze dane, jak i kolejny rekord inflacji nie są najważniejszą podstawą decyzji rady, dotyczącej stóp procentowych, która zapaść ma w piątek.
Ekonomiści obawiają się, czy rząd utrzyma zapowiadany poziom deficytu w przyszłym roku. Nie przypuszczają także, by rada zdecydowała się na kolejne cięcie stóp procentowych.
— Wszystkie propozycje Grzegorza Kołodki będą miały jakiś wpływ na wysokość deficytu w przyszłym roku. Nie zostały podane żadne szczegóły ani źródła dodatkowych dochodów. W tej sytuacji RPP wstrzyma się z podjęciem decyzji o redukcji stóp — mówi Iwona Pugacewicz-Kowalska, główna ekonomistka CA IB.