Ubiegły rok dla przedsiębiorców z branży odzieżowo- -obuwniczej był trudny, a ten wcale nie będzie dużo lepszy. Z obliczeń firmy badawczo- -konsultingowej PMR wynika, że w 2012 r. sprzedaż w tych dwóch segmentach w Polsce wyniosła 28,7 mld zł, co przełożyło się na 2-procentową dynamikę. W tym roku też zostanie odnotowany wzrost, ale dużo niższy. Próg 30 mld zł nie zostanie więc pokonany.

— Prognozujemy, że w 2013 r. dynamika będzie spadać i wyniesie około 1 proc. Nastroje w branży są dalekie od optymistycznych. (…) Dynamika rynku będzie nadal hamować, głównie z uwagi na niską konsumpcję. Mniejsza zasobność portfela powoduje, że konsumenci ostrożniej wydają pieniądze. Klienci niechętnie kupują produkty po normalnej cenie, nawet z mniejszymi zakupami wstrzymują się do czasu wyprzedaży. Na detalistach wymusza to niższe marże — czytamy w raporcie PMR.
— Po wynikach sprzedaży dużych spółek, jak LPP i CCC, praktycznie w ogóle nie widać, by konsumpcja się kurczyła. Dynamika ich półrocznych przychodów wyniosła odpowiednio 22 i 9 proc. W najgorszej sytuacji są najmniejsze firmy. Znikają sklepy przy ulicach, w mniejszych miastach pojawiają się galerie handlowe. W efekcie udziały zwiększają najwięksi gracze — mówi Adam Kaptur, analityk DM Millennium.
— Dane o malejącej dynamice rynku nie znajdują odzwierciedlenia w dynamice naszej sprzedaży. Sprzedaż może przesuwać się z małych sklepów na sieciowe. Dynamika może maleć, ale nie u większych graczy — uważa Dariusz Pachla, wiceprezes LPP (m.in. marka Reserved). Zwyżki notuje także obuwniczy Kazar.
— W tym roku nasze przychody będą wyższe. Bardzo możliwe, że duzi odbierają rynek mniejszym graczom. Od 2010 r. badamy poziom odwiedzających i spadki notowaliśmy aż do kwietnia tego roku. Tendencja się odwróciła. Sprzedaż w sklepach porównywalnych rośnie — mówi Artur Kazienko, prezes Kazara.
Jak podaje PMR, głównym utrudnieniem w prowadzeniu działalności staje się coraz ostrzejsza rywalizacja, której przejawem jest walka cenowa. Jeszcze rok temu ta kwestia była wymieniana przez firmy dopiero na trzecim miejscu.
— Z każdym rokiem coraz szybciej zaczynają się wyprzedaże. To jeden z przejawów wojny cenowej — dodaje Artur Kazienko.