Prognozy na 2002 rok nie są optymistyczne
Ekonomiści BRE Banku rozpatrują dwa scenariusze rozwoju sytuacji w 2002 r. Ich zdaniem, Rada Polityki Pieniężnej ma przed sobą kilka trudnych miesięcy, ale w sierpniu zredukuje stopy procentowe o 100 punktów. Nisko oceniono nowelizację tegorocznego budżetu.
Zdaniem ekonomistów BRE Banku, wyhamowanie tempa wzrostu gospodarczego, szybka dezinflacja, poprawa w zakresie nierównowagi zewnętrznej oraz problemy z budżetem znacznie utrudniły prognozowanie rozwoju sytuacji gospodarczej w Polsce. Przy dużej niepewności uwaga analityków skupia się na problemach bieżących, a przewidywania w skali makro obejmują okres nie dłuższy niż do końca tego roku. W tej sytuacji stajemy przed bardzo trudnym problemem — RPP musi przedstawić koncepcję polityki monetarnej, a rząd założenia przyszłorocznego budżetu.
Analitycy BRE Banku rozpatrują dwa możliwe scenariusze rozwoju sytuacji gospodarczej w 2002 r. Zależą one od postawy Rady Polityki Pieniężnej, a to obciążone jest największą niepewnością. W scenariuszu określanym jako bazowy, analitycy banku zakładają, że polityka rady się nie zmieni. To przełoży się na maks. 250-punktową redukcję stóp procentowych w przyszłym roku. Przy realizacji tego scenariusza deficyt ekonomiczny ustabilizuje się w przedziale 3-4 proc. PKB, umiarkowane będzie tempo wzrostu popytu krajowego. Przy takich założeniach możliwe jest osiągnięcie wzrostu PKB na poziomie 3,5 proc. i inflacji rzędu 5,5 proc.
— Przyjęcie takich założeń na 2002 rok odsuwa od Polski groźbę kryzysu finansowego, podobnego do tego, jaki ma miejsce obecnie — uważa Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.
Drugi, bardziej prawdopodobny, scenariusz przewiduje zmianę polityki rady, czyli redukcję stóp o co najmniej 450 punktów. Deficyt ekonomiczny wzrośnie wówczas do 4-5 proc. PKB, wyraźnie wzrośnie popyt krajowy przy nadal niskim popycie zewnętrznym oraz braku szoków zewnętrznych. Przy realizacji takich założeń PKB wzrośnie o 4,4 proc., a inflacja przekroczy poziom 6 proc.
— Analizując wypowiedzi polityków opozycji, bardziej prawdopodobna jest realizacja drugiego scenariusza. Oznacza to niestety poważny krok wstecz na drodze do zrównoważonego długookresowego wzrostu gospodarczego — ostrzega Janusz Jankowiak.
Ekonomista BRE Banku przypomina, że wyższej dynamice wzrostu i spadkowi bezrobocia towarzyszyć będzie spowolnienie tempa dezinflacji, deprecjacja złotego i narastanie nierównowagi zewnętrznej. Zmiana polityki RPP powodująca wzrost ryzyka makroekonomicznego negatywnie odbije się na nastrojach inwestorów. Bardzo niepokojąca jest też możliwość znaczącego pogorszenia bilansu w handlu zagranicznym.
— UE zaakceptuje wzrost inflacji czy bezrobocia. Prawdziwym problemem jest jednak deficyt na rachunku obrotów bieżących. Poziom 8-9 proc. PKB jest dla nich nie do przyjęcia — podkreśla główny ekonomista BRE Banku.
Według analityków BRE Banku, po lipcowym zamrożeniu stóp procentowych RPP ma w sierpniu ostatnią szansę, by zamknąć tegoroczne redukcje na zakładanym poziomie 450 punktów. Po zamknięciu procesu nowelizacji budżetu w I połowie miesiąca, dalszym spadku cen oraz bardzo niskim popycie wewnętrznym sierpień jest jedynym możliwym terminem na czwartą redukcję stóp. Koniec roku to okres wzrostu popytu i odwracania się trendu inflacyjnego. Dodatkowo, analitycy banku oczekują w tym czasie kolejnej 5-7-proc. deprecjacji kursu złotego. Na koniec roku dolar powinien kosztować 4,5-4,6 złotego.
— Sierpień jest najbezpieczniejszym okresem do redukcji stóp o 100 punktów. Ewentualna obniżkę należy interpretować jako dostosowanie stóp do trendu inflacyjnego, a nie jako poluzowanie polityki monetarnej — tłumaczy Janusz Jankowiak.
Nowelizacja budżetu została przez ekonomistów BRE Banku przyjęta krytycznie. Rządowa propozycja polega na zwiększeniu deficytu o kwotę mniejszą niż oczekiwane ubytki w dochodach. Zmusza to więc — z definicji — do cięć w wydatkach, a ich plan nie został przedstawiony. Niepokojące są czerwcowe dane o wykonaniu deficytu budżetu państwa. Pomimo neutralnego przyjęcia przez rynek liczby 91,1 proc. planu, dla analityków BRE Banku są one powodem do bicia na alarm. Czerwcowe wyniki budżetu wskazują, że ubytek dochodów rzędu 16-17 mld zł jest wciąż prawdopodobny, nawet przy przyjęciu bardziej optymistycznego niż rządowy wskaźnika wzrostu PKB na poziomie 2,6 proc. Największymi problemami, przed jakimi stanie ten i następny rząd, będzie konieczność cięć w wydatkach oraz sposób finansowania deficytu. Problematyczne wydaje się jego sfinansowanie dochodami z prywatyzacji. BRE Bank szacuje je na maksymalnie 10-12 mld złotych. Deficyt będzie więc finansowany zwiększoną emisją papierów skarbowych, co spowoduje wzrost ich rentowności i kosztów obsługi w kolejnych latach.
— Dla wyrównania ubytku we wpływach prywatyzacyjnych konieczna będzie emisja euroobligacji w kwocie minimum 500 mln euro. W związku z tym przewiduję znaczące pogorszenie sentymentu wśród inwestorów zagranicznych w październiku — mówi Arkadiusz Garbarczyk, analityk BRE Banku.