Dyrektor Poczty Polskiej planuje wkroczyć na wschodni rynek usług kurierskich. Czy mu się uda, zależy od ministra infrastruktury.
Kadrowe porządki nowego rządu zawitały w największym państwowym przedsiębiorstwie — Poczcie Polskiej (PP). Przedwczoraj Jerzy Polaczek, minister transportu i budownictwa, odwołał Radę Poczty Polskiej. Oficjalnym powodem tej decyzji jest negatywna ocena nadzoru nad działalnością kierownictwa PP. Nie bez znaczenia dla takiej oceny był — jak to określił resort — brak należytej reakcji rady na umowy z kadrą menedżerską, które zapewniły jej wyższe odprawy i dłuższy czas wypowiedzenia.
— Podpisane umowy to standardowe kontrakty, jakie firmy podpisują z menedżerami. Nie ma także nic nadzwyczajnego w okresie ich zawarcia. Zostały przygotowane i podpisane zgodnie z wcześniej ustalonym harmonogramem wdrażanych zmian. Kadra menadżerska podejmując się tak ogromnych zadań i odpowiedzialności, dzięki takim zapisom ma poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa — mówi Tadeusz Bartkowiak, dyrektor generalny PP.
Kadrowa karuzela
Ministerstwo nie podziela jednak jego zdania. Jak bowiem lakonicznie głosi komunikat, w najbliższym czasie zostaną podjęte przez ministra dalsze decyzje dotyczące PP.
— Oficjalnie żadne decyzje dotyczące dalszych zmian personalnych jeszcze nie zapadły, ale logiczne jest, iż ostatnia decyzja to fundament pod nie — usłyszeliśmy w biurze prasowym resortu.
Wszystko wskazuje na to, że dni obecnego dyrektora generalnego są już raczej policzone. I nie pomoże chyba nawet fakt, że 2005 r. może być dla firmy rekordowy.
— To naprawdę wyśmienity rok. Po dziewięciu miesiącach przychody wyniosły 4,55 mld zł, a zysk brutto 481 mln zł. Oznacza to, że nasz wynik na koniec roku powinien być zdecydowanie lepszy od planowanych pierwotnie 100 mln zł — zapewnia Tadeusz Bartkowiak.
PP tradycyjnie w czwartym kwartale tworzy wysokie rezerwy, co powoduje, że wynik po trzech kwartałach jest znacznie uszczuplany. Jak będzie w tym roku — tego dyrektor nie chciał ujawnić.
Klarowna wizja
Dyrektor nie przejmuje się ostatnimi wydarzeniami i poważnie przymierza się do prognoz na 2006 r.
— Na przyszły rok planujemy inwestycje wysokości 0,8-1 mld zł. Pieniądze zamierzamy przeznaczyć przede wszystkim na dalszą budowę centrów ekspedycyjno- -rozdzielczych, które są niezbędne do zachowania konkurencyjności na coraz trudniejszym rynku — mówi dyrektor.
Znane są także założenia dotyczące dynamiki przychodów.
— Wzrost przychodów z usług pocztowych zakładamy na poziomie 3-4 proc. Przychody z usług finansowych powinny rosnąć nawet o około 10 proc. W usługach kurierskich życzyłbym sobie dynamiki 7 proc. — mówi dyrektor.
W usługach pocztowych PP chce pozostać numerem jeden na rynku, w kurierskich chce osiągnąć 20 proc. PP zainteresowana jest także zagranicznymi rynkami usług kurierskich.
— Na Zachodzie sytuacja jest taka jak w Polsce — rynek jest zawłaszczony przez DHL, UPS, Masterlink itd. Szansy upatrujemy na Wschodzie. Mamy pewne plany strategiczne, ale na razie za wcześnie na szczegóły — podsumowuje Tadeusz Bartkowiak.