Programem są hołdy wodzom

opublikowano: 01-07-2013, 00:00

Wizerunkowa konfrontacja Prawa i Sprawiedliwości z Platformą Obywatelską naprawdę była starciem na polityczną śmierć i życie — jedna partia rządziła w przeszłości, druga rządzi w teraźniejszości, a obie pożądają rządzenia w przyszłości.

Ostatni weekend czerwca szczęśliwie dla Polaków zakończył wysyp parteitagów. Wzajemne wyrywanie sobie elektoratu przez Sojusz Lewicy Demokratycznej i Ruch Palikota, a także mrzonki konstytucyjne Solidarnej Polski — to rozgrywki drugoligowe. Polskie Stronnictwo Ludowe wciąż się błąka po szokującej samą partię wymianie sternika. Ale wizerunkowa konfrontacja Prawa i Sprawiedliwości z Platformą Obywatelską naprawdę była starciem na polityczną śmierć i życie — jedna partia rządziła w przeszłości, druga rządzi w teraźniejszości, a obie pożądają rządzenia w przyszłości.

Kuriozalny efekt dały ich podchody terminowo- -lokalizacyjne. Kongres PiS uroczyste punkty odprawił na Śląsku (Katowice), a obradował w Zagłębiu (Sosnowiec), co przełamało granicę na Brynicy. PO weszła opozycji w szkodę, lokalizując w tym samym terminie konwencję za szczelnym ogrodzeniem pod Kapeluszem w Parku Śląskim (Chorzów). Partii władzy chodziło o propagandowe przykrycie rosnącej w sondażach głównej siły opozycyjnej, co potwierdza poziom nerwówki PO.

Głównym punktem programu partyjnych igrzysk stało się składanie hołdów wodzom. Kongres PiS wybrał na prezesa po raz enty Jarosława Kaczyńskiego, będącego oczywiście jedynym kandydatem, stosunkiem głosów 1131:17, przy 12 wstrzymujących się. Symbolicznym potwierdzeniem stosunków w tej partii było odśpiewanie hymnu — prezes miał włączony mikrofon i cała Polska słyszała jego walkę z melodią i tekstem, a tłum delegatów stanowił jedynie tło.

Partia rządząca na wybranie po raz enty Donalda Tuska, w nowym trybie bezpośrednim, poświęci wakacje.

Jarosław Gowin przyrównał sytuację PO do „ciepłej wody w kranie”, ale jej członkowie nie życzą sobie umywalki angielskiej, z osobnymi kranami dla wrzątku i strumienia lodowatego. Reelekcja premiera jest oczywistością. Notabene Donald Tusk coraz bardziej staje się kopią… towarzysza Edwarda Gierka, nie tylko w warstwie słownej. Władców z tak różnych epok łączą także koncepcje skoku gospodarczego — za pieniądze Zachodu! Przy czym w PRL zwały się one kredytami, których prawdziwa wysokość była tajemnicą państwową, a w III RP to transfery z UE, których prawdziwa wysokość staje się przedmiotem księgowej żonglerki.

Po odcedzeniu partyjnych wizji z wody, niewiele zostaje suchego, a już prawie nic — nowego. Warto jedynie odnotować kształt hipotetycznego rządu Jarosława Kaczyńskiego, oczywiście monopartyjnego. Takie założenie to mrzonka, ale w samej reorganizacji gabinetu tkwi pewna myśl. Miałby powstać potężny resort rozwoju, już nie tylko regionalnego, a także odrębne ministerstwa: energetyki, budownictwa oraz gospodarki morskiej. Skutkiem byłoby zniknięcie ministerstw gospodarki i skarbu. Wróciłoby MSWiA oraz odrębny minister od służb specjalnych.

W jednym bardzo ważnym punkcie wódz PiS silnie poparł wodza PO, chociaż wprost nie przeszło mu to przez usta — chodzi o radykalną zmianę formuły otwartych funduszy emerytalnych. Perspektywa przystrzyżenia ich przez obecny rząd to pikuś wobec wizji całkowitej likwidacji po ewentualnym przejęciu władzy przez opozycję…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu