Projekt za 12 mld zł zamrożony

To dobrze, że Lotos i Azoty zawiesiły budowę petrokompleksu — oceniają eksperci. Orlen powinien jednak dalej inwestować w małe projekty

Wydatki z wozu, kursowi lżej. Dlatego informacja o odłożeniu potężnego projektu petrochemicznego zaowocowała zwyżką notowań paliwowego Lotosu i nawozowych Azotów, które miały to przedsięwzięcie wspólnie finansować.

Miliardy poczekają

Ciężar projektu miał być ogromny — chodziło o wydatek rzędu 12 mld zł. Za te pieniądze partnerzy chcieli postawić instalacje krakingu parowego, produkcji polietylenu oraz aromatów. Jedna z nich miała stanąć w Gdańsku, w pobliżu rafinerii Lotosu, dwie pomocnicze natomiast — w Kędzierzynie i w Tarnowie (tam są zakłady Azotów). O planowanej inwestycji mówiono dotychczas z pompą. Zapowiadał ją jeszcze Mikołaj Budzanowski, były minister skarbu. Podpisanie wstępnego porozumienia, uruchamiającego analizy, odbyło się na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Wczoraj partnerzy ogłosili jednak, że „biorąc pod uwagę aktualne warunki rynkowe realizacja tej inwestycji nie gwarantuje spełnienia zakładanych celów biznesowych”.

— Jeśli sytuacja na rynku ulegnie trwałej poprawie, powrócimy do prac nad projektem — tłumaczył, cytowany w komunikacie, Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu.

— Na całym świecie firmy wydobywcze, rafineryjne i petrochemiczne modyfikują lub odkładają realizację strategicznych przedsięwzięć — dodawał Rafał Baniak, wiceminister skarbu państwa.

Jak na drożdżach

Decyzja partnerów może zaskakiwać o tyle, że przy niskich cenach ropy petrochemia — produkująca właśnie w oparciu o ten surowiec — daje dziś zarobić.

— Opłacalność produkcji petrochemicznej jest dziś bardzo wysoka. Wystarczy spojrzeć na Orlen, który w tym segmencie uzyskuje dziś marżę wynoszącą ponad 750 EUR na tonę, podczas gdy jeszcze kilka lat temu było to niewiele ponad 600 EUR. Te różnice są jeszcze większe w przypadku producentów, którzy korzystają z bliskości taniego surowca, np. w Stanach Zjednoczonych czy na Bliskim Wschodzie — zauważa Wojciech Kozłowski, analityk Ipopema Securities.

Takie marże przyciągają pieniądze. Stąd potężne inwestycje na całym świecie. Dla przykładu: w Zatoce Perskiej Saudi Aramco buduje, wspólnie z Dow Chemical, kompleks petrochemiczny o wartości, bagatela, 20 mld USD. To pewne zagrożenie.

— Przewiduje się, że od 2016 r. będziemy obserwować dynamiczny wzrost mocy w petrochemii. Rosnąć będzie też popyt [zależny od wzrostu PKB — red.], ale wolniej. W efekcie, jak szacujemy, wykorzystanie mocy produkcyjnych w petrochemii spadnie z 89 proc. do 81 proc. w 2019 r. — tłumaczy Wojciech Kozłowski.

Dlatego decyzję Lotosu i Azotów ocenia pozytywnie, bo „nie warto inwestować na górce cyklu”. Podobną decyzję podjął ostatnio również Shell — zrezygnował z budowy w Katarze instalacji petrochemicznej za 6,5 mld USD.

Bez emisji by się nie dało

Dla ekspertów zawieszenie projektu petrochemicznego przez Lotos i Azoty nie było wielkim zaskoczeniem.

— Rynek i tak nie spodziewał się decyzji o realizacji tego projektu. Zwłaszcza że Lotos i Azoty musiałyby się zdecydować albo na podniesienie kapitału, albo na przyciągnięcie partnera, by udźwignąć jego finansowanie — uważa Wojciech Kozłowski.

Partnerzy i tak mają co robić. Lotos właśnie zamknął emisję akcji, dzięki której zdobył prawie 1 mld zł. Przeznaczy je na budowę instalacji opóźnionego koksowania, a także na prace na bałtyckich złożach gazu B4 i B6. Azoty z kolei planują i przejęcia, i rozwój organiczny, na co zamierzają przeznaczyć około 7 mld zł.

Globalna rywalizacja

PKN Orlen, który ma w strategii zapisane 1,6 mld zł na inwestycje w petrochemii, nie powinien zmieniać planów.

— Uważam, że projekty petrochemiczne Orlenu, relatywnie małe i o regionalnym charakterze, są dobrym pomysłem — ocenia Wojciech Kozłowski. „Petrochemia ma duży potencjał rozwojowy, dlatego Orlen nie rezygnuje z planów. Jednak nie wszystkie przedsięwzięcia w Europie mają rację bytu. Konkurują przecież z projektami realizowanymi głównie na Bliskim Wschodzie i USA, a te mają przewagę konkurencyjną — dostęp do taniego wsadu [czyli gazu lub ropy — red.]” — odpowiada biuro prasowe Orlenu.

W ubiegłym roku Orlen rozpoczął budowę instalacji metatezy, której uruchomienie w 2017 r. pozwoli na zwiększenie produkcji propylenu. Jednocześnie przygotowuje się do budowy linii polietylenu w czeskim Unipetrolu. Grupa przyznaje jednak, że w przypadku polietylenu „trwają analizy w związku ze zmiennym otoczeniem makroekonomicznym”.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Energetyka / Projekt za 12 mld zł zamrożony