Prokom z wozu, Polnordowi lżej

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2014-06-05 00:00

Wehikuł inwestycyjny szuka chętnych na 26-procentowy pakiet akcji dewelopera. Wreszcie — przyklasnął rynek.

Tak jak na notowaniach wielu spółek z udziałem skarbu państwa ciąży potencjalna podaż akcji głównego akcjonariusza, tak przez lata na wycenie Polnordu cieniem kładła się obecność w akcjonariacie Prokomu Investments. Nic więc dziwnego, że informację o możliwym wycofaniu się z inwestycji wehikułu, który kiedyś należał do Ryszarda Krauzego, rynek przyjął pozytywnie. Kurs rósł w środę nawet o 7 proc.

Tomasz Sznajder, prezes zarządu Polnord SA (FOT. MW)
Tomasz Sznajder, prezes zarządu Polnord SA (FOT. MW)
None
None

— Obecność PI w akcjonariacie to była jedna z najważniejszych przyczyn niskiej wyceny spółki. Zmiana właściciela byłaby więc pozytywną informacją, choć nie jestem przekonany, czy uda się sprzedać pakiet — mówi Bartłomiej Kubicki, analityk Raiffeisen Centrobanku.

Akcje, na których chętnych szuka PI, stanowią 25,7 proc. kapitału i warte są po cenie rynkowej 75 zł. To ledwie ułamek tego, co płacono za nie w szczycie deweloperskiej hossy w 2007 r. Wtedy kurs poszybował do 290 zł. Dziś wynosi niewiele ponad 9 zł.

Zainteresowani ponoć są. „Poszukiwanie nowego inwestora będzie skoncentrowane w szczególności na inwestorach branżowych oraz wyspecjalizowanych w inwestowaniu w sektorze nieruchomości inwestorach finansowych, od których to grup inwestorów Prokom otrzymał potwierdzenie zainteresowania udziałem w potencjalnej transakcji nabycia całego posiadanego bezpośrednio i pośrednio przez Prokom pakietu akcji Polnord” — głosi komunikat.

Wycena rynkowa Polnordu to około 20 proc. wartości księgowej. To niewiele, nawet jak na standardy branży deweloperskiej. Akcje warszawskiej firmy notowane były jednak z dyskontem od lat.

— Takie dyskonto nie jest uzasadnione, ale warto pamiętać, że dla Polnordu wskaźnik opiera się na wartości księgowej, która nie odzwierciedla wyceny rynkowej posiadanego banku ziemi. Gdyby ją urealnić, to wskaźnik podniósłby się do 0,5 — szacuje Bartłomiej Kubicki. Specjalista podkreśla, że bilans spółki się poprawia, ale zadłużenie wciąż jest zbyt wysokie, a odsetki „zjadają” wynik operacyjny.

— Spółka ma jednak ciekawe projekty, a ich marże są wyższe niż w przeszłości — dodaje analityk Raiffeisena. Całkowite zadłużenie spółki na koniec 2013 r. przekraczało 590 mln zł, a strata operacyjna wyniosła w zeszłym roku 15,7 mln zł.