Prokurator chce wysłać Gazelę Biznesu za kratki

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2013-03-14 00:00

Sąd nie chciał aresztować przedsiębiorcy, który informował o nieprawidłowościach związanych z VAT, choć i tak działania prokuratury zrujnowały jego firmę

W środę 20 marca Sąd Okręgowy w Katowicach rozpatrzy zażalenie prokuratury na nieuwzględnienie jej wniosku o aresztowanie Michała Wiórka, właściciela tyskiej firmy Mcomp, szóstej na ostatniej liście Gazel Biznesu i ósmej w przedostatniej edycji. Prokurator Justyna Grzesiak z Prokuratury Okręgowej w Katowicach zarzuca mu wyłudzenie 11 mln zł podatku VAT. Kulminacja sprawy nastąpiła 6 lutego 2013 r. — policja o świcie zapukała do Michała Wiórka oraz Wojciecha Pławeckiego, dyrektora w jego firmie. Pierwszy został zatrzymany.

Będziemy walczyć z urzędami skarbowymi, prokuratorami i przed sądami. Nie poddamy się nigdy. Prawda jest po naszej stronie — podkreślają Michał Wiórek i Wojciech Pławecki. [FOT. R. KLIMKIEWICZ — EDYTOR]
Będziemy walczyć z urzędami skarbowymi, prokuratorami i przed sądami. Nie poddamy się nigdy. Prawda jest po naszej stronie — podkreślają Michał Wiórek i Wojciech Pławecki. [FOT. R. KLIMKIEWICZ — EDYTOR]
None
None

— Na komendzie do godziny 16 chodziłem skuty kajdankami po różnych pokojach. Potem trafiłem na tzw. dołek. Przesłuchanie przez prokurator Grzesiak nastąpiło następnego dnia około godziny 11. Rozprawa decydująca o tymczasowym aresztowaniu trwała od godziny 22 do 2 w nocy — mówi Michał Wiórek. Sędzia Magdalena Mizeracka z Sądu Rejonowego Katowice-Wschód odrzuciła wniosek o zatrzymanie przedsiębiorcy w areszcie. Podkreśliła, że choć nie można wykluczyć, że w przyszłości pojawią się świadkowie, którzy podważą dokumentację księgową Mcompu, to „obecnie takich zeznań brak”.

Zwróciła też uwagę, że jedynym dowodem przeciwko Michałowi Wiórkowi, jakim dysponuje prokuratura, są zeznania Adriana T., prezesa spółki Tohema. „(…) z racji tego, że — przynajmniej w części — przeczyły im przedłożone do akt sprawy dokumenty, sąd nie uznał ich za wystarczające (…). Niezależnie od powyższego należy zaznaczyć, że twierdzenia Adriana T., w świetle jego uprzedniej karalności i tego, że niewątpliwe nie jest osobą bezstronną, tylko zainteresowaną wydanym w sprawie rozstrzygnięciem (…) nie mogą być traktowanew sposób bezkrytyczny i winny być oceniane ostrożnie” — uznała sędzia. Jej zdaniem, Michał Wiórek dotychczasowym zachowaniem nie dał podstaw, by twierdzić, że pozostając na wolności, będzie zakłócał postępowanie karne.

„Wręcz przeciwnie (…) sam zawiadamiał organy ścigania i urzędy skarbowe (…) o swoich podejrzeniach dotyczących nielegalnej działalności firmy Tohema” — czytamy w decyzji sądu.

Problematyczny kontrahent

Próbowaliśmy dowiedzieć się, na czym prokurator Grzesiak oparła swoje przekonanie o winie Michała Wiórka. — Prokurator prowadzący śledztwo nie uznał jego winy. Uznał natomiast, że dowody zgromadzone w tym śledztwie dostatecznie uzasadniają, iż podejrzany dopuścił się zarzucanych mu czynów. Obecny etap śledztwa nie pozwala na przekazywanie bliższych informacji o zgromadzonych dowodach — przekazała nam Marta Zawada- Dybek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Głównym zajęciem firmy Michała Wiórka jest handel sprzętem elektronicznym i AGD. Ze spółką Tohema zetknął się w sierpniu 2011 r.

— Jeden z naszych handlowców dotarł do firmy, której współwłaściciel powiedział, że może dostarczać telewizory w dużej ilości, ale przez spółkę Tohema — mówi Wojciech Pławecki. Mcomp poprosił o dokumenty rejestrowe Tohemy. Okazało się jednak, że w KRS figuruje pod tymi danymi spółka ABC 4.

— Przedstawiciele Tohemy wyjaśnili, że kupili działającą spółkę i są w trakcie zmiany nazwy. Przekazali nam wnioski do KRS dotyczące uaktualnienia danych. Ich złożenie potwierdził prezes Tohemy — podkreśla Wojciech Pławecki. Współpraca miała trwać do kwietnia 2012 r. Miesiąc później w Mcompie zaczęła się kontrola podatkowa za marzec. Mcomp był do tego przyzwyczajony. Handel elektroniką i AGD sprowadza się w jego przypadku do eksportu, co generuje zwrot podatku VAT.

— Zwroty nadpłaconego podatku sięgały ponad 10 mln zł miesięcznie. Żaden urzędnik, który nie ma przeświadczenia, że firma realnie działa, spełnia wymogi ustawy o VAT oraz faktycznie realizuje dostawy towaru, nie zdecyduje się na zwrot takich kwot — twierdzi Michał Wiórek. Z jego relacji wynika, że w trakcie kontroli okazało się, że Tohema nie jest zarejestrowanym płatnikiem VAT. Tyle że zaledwie w marcu i kwietniu Mcomp przechodził inną kontrolę. Fiskus nie miał wtedy zastrzeżeń do faktur Tohemy.

Michał Wiórek i Wojciech Pławecki starają się udowodnić, że transakcje nie były fikcyjne. Twierdzą, że przekazali fiskusowi nagrania telewizji przemysłowej terminalulogistycznego, z którego usług korzysta Mcomp. Ma być na nich widać załadunki i rozładunki, towar, kierowców, pracowników magazynu, numery rejestracyjne pojazdów.

— Co robi Urząd Skarbowy w Tychach po przeanalizowaniu sprawy? Zwraca 8 mln zł podatku VAT, co jest dowodem na to, że nie wierzy w naszą winę — podkreśla Wojciech Pławecki.

Położenie biznesu

Z opowieści Wojciecha Pławeckiego wynika, że sprawa trafiła do organów skarbowych w Katowicach. Gdy chciał się telefonicznie dowiedzieć, co dalej, miał usłyszeć, że nie jest stroną. Menedżerowie Mcompu postanowili więc napisać anonimy do ABW i CBŚ w Katowicach oraz Prokuratury Rejonowej i Urzędu Skarbowego w Będzinie.

— Na mój anonim wysłany drogą elektroniczną odpowiedział Urząd Skarbowy w Będzinie. Spotkaliśmy się z panią naczelnik w celu przekazania całej naszej wiedzy na temat wyłudzenia podatku VAT przez firmę Tohema — twierdzi Wojciech Pławecki. Trzy miesiące później Michał Wiórek został zatrzymany przez policję. Usłyszał zarzut wyłudzenia 11 mln zł VAT. Prokuratura zablokowała konta. W konsekwencji firma zwolniła pracowników — z blisko 50 zostało trzech.

— Zanim organy ścigania zdecydują się zablokować wszelkie rachunki podejrzanego,winny dysponować mocnym materiałem dowodowym wskazującym na duże prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa, aby ryzyko pomyłki ograniczyć do minimum. W sprawie pana Wiórka decyzje procesowe o blokadzie wszelkich rachunków, choć tymczasowe, już doprowadziły do ruiny przedsiębiorstwo, a wystarczyłoby przecież, żeby zwolnić choć część pieniędzy w celu uregulowania, pod nadzorem prokuratury, wynagrodzeń pracowników. Ponadto zabezpieczenie jest nadmierne, ponieważ zablokowano blisko 20 mln zł, podczas gdy zarzuty dotyczą wyłudzenia VAT na kwotę 11 mln zł — mówi Daniel Reck, adwokat biznesmena.