Prokuratura zajęła się transakcjami MNI

Dawid TokarzDawid Tokarz
opublikowano: 2014-03-03 00:00

Były wspólnik giełdowej grupy w firmie Datacom uważa, że został oszukany. Szef MNI oskarżenia odrzuca

Pod koniec stycznia 2014 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo dotyczące przejęcia bez zapłaty majątku firmy Datacom przez grupę giełdowego MNI, przy wykorzystaniu cypryjskiej spółki M.G.R.E. Uniteam. Zawiadomienie złożył mniejszościowy akcjonariusz Datacom, który zastrzegł sobie anonimowość (będziemy go przedstawiać jako X).

NIE MOJA
 SPRAWA:
 Po tym jak X
 nie zrealizował
 umówionej
 transakcji
 wykupu jego
 akcji, nie byliśmy
 zainteresowani
 kontynuowaniem
 współpracy.
 Na dziś nie jesteśmy
 stroną w tym
 sporze — mówi
 Andrzej Piechocki,
 prezes i największy
 akcjonariusz MNI.
 [FOT. MW]
NIE MOJA SPRAWA: Po tym jak X nie zrealizował umówionej transakcji wykupu jego akcji, nie byliśmy zainteresowani kontynuowaniem współpracy. Na dziś nie jesteśmy stroną w tym sporze — mówi Andrzej Piechocki, prezes i największy akcjonariusz MNI. [FOT. MW]
None
None

— Postępowanie prowadzone jest w sprawie wyrządzenia Datacom w latach 2008-14 szkody poprzez brak dbałości o mienie i zaniechanie dochodzenia od MNI Telecom kwoty 24 mln zł — mówi Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Andrzej Piechocki, szef i największy akcjonariusz MNI, wszczęcie śledztwa bagatelizuje. — X wystosował wiele roszczeń, pozwów, żądań czy zawiadomień, w tym także do prokuratury, o rzekomo popełnionych przestępstwach. Dotychczas wszystkie kończyły się tak samo — umorzeniem postępowań albo oddaleniem żądań — mówi Andrzej Piechocki.

Czcze obietnice

Związki MNI z firmą Datacom, która miała magistralę światłowodową i centrum hostingowe na terenie Warszawy, sięgają wakacji 2006 r. Wtedy to MNI Telecom, spółka z grupy MNI, kupiła 76,5 proc. akcji Datacom za 19 mln zł od NFI Jupiter. Zmieniła zarząd Datacom na swój. W grudniu 2006 r. nowy zarząd kupił od MNI włókna światłowodowe w relacjach Warszawa — Białystok, Wólka Dobryńska — Biała Podlaska, Łagisze — Gołonóg — Polesie za 7,5 mln zł. A w maju 2007 r. sprzedał warszawską część majątku Datacom za 16,5 mln zł MNI Telecom (prezesem obu firm był pracujący dla MNI Marek Południkiewicz). X twierdzi, że transakcję powinna poprzedzić wycena biegłego, powołanego przez walne, a kwota 16,5 mln zł była zaniżona. Tuż przed transakcją X otrzymał pismo informujące go, że „w związku z planowaną reorganizacją wewnątrz grupy MNI” zarząd Datacom podjął decyzję o zbyciu na rzecz MNI Telecom warszawskiej części majątku spółki. Obiecał przy tym, że włókna światłowodowe, kupione w grudniu 2006 r., zostaną w Datacom „jako zabezpieczenie roszczeń akcjonariuszy mniejszościowych do czasu ich ostatecznego wyjścia ze spółki”. Jak twierdzi X, z danych bilansowych Datacom wynika, że ta część, warta w księgach 7,5 mln zł, została sprzedana już w 2008 r.

Kupili, nie zapłacili

To nie koniec kontrowersji. 21 lutego 2008 r. dług MNI Telecom z tytułu kupna warszawskiej części Datacom przejęło MNI, a 28 lutego 2008 r. przekazało go dalej — do cypryjskiej firmy M.G.R.E. Uniteam. Rynek nie został o tym poinformowany. 3 marca 2008 r. MNI zaraportowało jedynie, że „zostało poinformowane” o sprzedaży akcji Datacom na rzecz M.G.R.E za 19,4 mln zł „w zamian za przejęcie długu”, nie wyjaśniając, o jaki dług chodzi. Dopiero po dwóch miesiącach giełdowa spółka opublikowała korektę raportu, w której przyznała, że to ona sprzedawała akcje Datacom. Jednocześnie zapewniła, że nie ma powiązań kapitałowych i osobowych między MNI a M.G.R.E. Mniejszościowy akcjonariusz Datacom w to nie wierzy.

— Pełnomocnikami M.G.R.E. byli Michał Tomczak i Karolina Kocemba, a likwidatorem Datacom, wyznaczonym przez cypryjską spółkę — Jerzy Południkiewicz. Wszyscy od lat pracują dla MNI i Andrzeja Piechockiego. On sam z ramienia M.G.R.E. był pierwszym likwidatorem, a potem wraz z córką zasiadał w radzie nadzorczej Datacom — wylicza X.

O postawieniu Datacom w stan likwidacji zdecydowało walne, głosami M.G.R.E., w kwietniu 2008 r. W spółce nie było żadnego majątku, a głównym celem likwidatora powinno być odzyskanie należności. Do dziś jednak do tego nie doszło. Co więcej, wierzytelność od M.G.R.E. nie jest wymagalna, bo likwidatorzy Datacom wielokrotnie zgadzali się na kolejne przedłużenia terminu zapłaty.

— To nic innego jak oszustwo, mające na celu pokrzywdzenie spółki Datacom i mnie jako jej mniejszościowego akcjonariusza. Te wierzytelności staną się przedawnione i M.G.R.E. w ogóle ich nie zapłaci. Złamana zostanie też złożona pisemnie obietnica — o pozostawieniu części majątku w spółce na zabezpieczenie moich roszczeń — mówi X.

Likwidacja likwidacji

Andrzej Piechocki zapewnia, że o żadnym oszustwie nie ma mowy. Pytanie o niedotrzymanie obietnicy określa „lekko infantylnym”, a o związki jego i MNI z M.G.R.E. „rodem z bulwarówek”. Jak twierdzi, MNI zależało na kompromisie w sprawie wykupu akcji X.

— Na jedną z propozycji przystał, ale nie wykonał umów, które podpisał. Toczy się proces o odszkodowanie z tego tytułu — mówi Andrzej Piechocki. X zapewnia, że o pozwie o odszkodowanie nic nie wie.

— W 2008 r. byłem zmuszony zgodzić się na sprzedaż moich akcji M.G.R.E. za 40 proc. wartości, czyli 2,4 mln zł. Cypryjska spółka nie zapłaciła jednak umownego zadatku i do transakcji nie doszło. Jedyny proces, który w tej sprawie się toczył, o przymuszenie mnie do sprzedaży, M.G.R.E. prawomocnie przegrało — odpowiada X. W ostatnim czasie próbował sądownie odwołać likwidatora Datacom i ustanowić nowego, który spróbowałby ściągnąć dług za przejęty majątek spółki. M.G.R.E zareagowało tym, że w grudniu 2013 r. na walnym przegłosowało… wycofanie się z likwidacji Datacom. W rezultacie na początku lutego 2014 r. sąd musiał oddalić wniosek X o odwołanie likwidatora.