Propagandowy blamaż resortu finansów

Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 2003-04-03 00:00

Wiceminister finansów Ryszard Michalski miał wczoraj wyjątkową okazję przekonać do programu Grzegorza Kołodki sceptycznych dotąd członków Amerykańskiej Izby Handlowej. Ale ewidentnie nie miał zamiaru. To kolejny raz pokazuje, że urzędnicy resortu finansów nie przejmują się opinią przedsiębiorców, wychodząc z założenia, że władza wie najlepiej.

Amerykańscy inwestorzy i przedsiębiorcy, skupieni w izbie, krytycznie przyjęli tzw. program Kołodki. Ale jako ludzie kulturalni zaprosili ministra, by dać mu szansę. Minister nie przyszedł — przysłał wiceministra. Ten zaś żadnej szansy nie chciał. I nie chodzi tu o to, że Ryszard Michalski nie przygotował się do wystąpienia i raczył głodnych konkretów słuchaczy opowieściami o teoriach neoliberalizmu i neokeynesizmu. Chodzi o to, że inwestorzy i przedsiębiorcy z USA, którzy mają m.in. decydować o kształcie programu offsetowego (przy zakupie samolotów F-16), stracili złudzenia — rząd ich lekceważy i nie ma zamiaru wspierać ich starań o bardziej dynamiczny rozwój ich firm, a więc i naszej gospodarki. A jakby tego było mało, jeszcze ich obraża — wiceminister Michalski powiedział słuchaczom, których rodacy — a może i bliscy — giną na wojnie, że w życiu „tylko dwie rzeczy są pewne: śmierć i podatki”.

Wielka szkoda, że Ryszard Michalski zna tylko tę jedną maksymę Benjamina Franklina. Wiceministrowi finansów i innym urzędnikom, których pensje mamy przyjemność sponsorować, polecamy inne: „Dobra robota znaczy więcej niż dobre słowa”; „Nie odkładaj na jutro tego, co możesz zrobić dziś”; „Nie tylko nie mów niewłaściwych rzeczy w niewłaściwym miejscu, ale i nie mów nic, gdy nie masz nic do powiedzenia” oraz „Nie ma konkurentów ten, kto zakochał się sam w sobie”.