Dziś 6 grudnia. Oznacza to, że dzisiejsze wydanie „PB” ma dodatkowego czytelnika w osobie znamienitego mieszkańca miasteczka Rovaniemi w Finlandii. Bardzo możliwe, że właśnie po zwizytowaniu tysięcy kominów św. Mikołaj — bo o nim mowa — przystanął gdzieś na małą kawę i przegląda prasę. Czy aby wypada kłopotać Świętego problematyką fiskalną? Zwykle czyta dużo ciekawsze listy od dzieci. Ale może my, podatnicy, też o coś możemy poprosić? W końcu byliśmy grzeczni przez cały rok i płaciliśmy podatki.
O co poprosić? Może o mniejszą liczbę zmian w przepisach podatkowych? Nasz standard notorycznych zmian i nowelizacji każdej ustawy podatkowej może zjeżyć włos na siwej brodzie Staruszka. Zmienność i niepewność prawa nie tworzy dobrego klimatu dla rozwijania działalności biznesowej. Wymarzony prezent drugi — wyższa jakość prawa podatkowego. Na dramatyczne braki w tym zakresie wskazywali sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, występując w Sejmie poprzedniej kadencji. Wystąpienia słuchało niewielu posłów, ale z pomocą Świętego może dałoby się coś w tej materii zmienić.
Nie wiemy, jaki pogląd św. Mikołaj ma na zmiany w konstytucji. Pewnie zdziwi go, że urzędy w naszym kraju mają kilka miesięcy na wydanie interpretacji i rozpatrzenie odwołania, a podatnik ma najwyżej miesiąc na dostosowanie biznesu do zmienionego prawa. Zobowiązanie ustawodawcy w konstytucji do dłuższego (np. rocznego) vacatio legis dla nowych przepisów — to by było coś.
Czy w worze prezentów zmieści się zharmonizowanie ustawy VAT z VI dyrektywą? Jeszcze do niedawna rozdawanie drobnych prezentów przez Świętego podlegało opodatkowaniu VAT. Nowela ustawy usunęła tylko kilka problemów. Wiele innych ciągle wymaga naprawy. No i te kontrole, długie jak brazylijski serial. Może Święty mógłby spowodować, że limit ośmiu tygodni na ich przeprowadzenie przestanie być papierowym zapisem.
Długa ta lista. Miejmy nadzieję, że w trakcie jej lektury św. Mikołaj nie oblał się kawą. Nie wiadomo tylko, jak zareaguje na pomysł nowego „kawalerskiego” para-podatku od braku potomstwa. Może lepiej mu o tym nie pisać.
Tomasz Jędorowicz, dział doradztwa podatkowego Pricewaterhouse-Coopers