Prosta technika dla grających jak rynek

Grzegorz Zalewski
opublikowano: 2002-03-18 00:00

W książce „Natura ryzyka” Justin Mamis wspomina pewnego gracza, który wypowiadając się na temat sensu stosowania analizy technicznej stwierdził: „nie potrzebuję tych waszych wykresów. W chwili gdy mam dwie lub trzy stratne transakcje z rzędu wiem, że nastąpiła zmiana trendu”.

Pozornie zdanie to świadczy o wielkiej pewności siebie. Jednak po chwili zastanowienia można uznać, że ta dewiza byłaby dobra dla każdego gracza. Oczywiście dotyczy ona tylko tych, którzy uznają istnienie trendów i starają się grać w zgodzie z nimi. Wszyscy, których technika polega na przewidywaniu, kiedy nastąpi dołek lub szczyt, raczej nie zgodzą się z takim zdaniem. Skupmy się jednak na graczach, dla których trend jest faktycznie „przyjacielem”. W czasie średnioterminowego trendu wzrostowego gracz działający na futures powinien otwierać długie pozycje bez względu na pojawiające się korekty. Zasadniczo takie działanie (wraz ze stosowaniem linii obrony) powinno przynosić zyski. Co jakiś czas transakcje mogą przynieść straty — właśnie w czasie korekt. Stratne transakcje powinny wystąpić jednak co jakiś czas. W momencie, gdy poniesiemy stratę po raz kolejny, powinniśmy uznać, że korekta jest znacznie większa, niż wynikałoby to ze stosowanych linii obrony. Wówczas można uznać, że następuje zmiana trendu. Możemy przyjąć nastawienie na „spadki” i preferować krótkie pozycje.

Aby działać w ten sposób trzeba mieć jednak opanowane podstawowe reguły postępowania — ucinać straty, nie dyskutować z rynkiem, stosować zarządzanie pozycjami. W przeciwnym wypadku stosowanie tej techniki może skończyć się bardzo źle. Niedoświadczonych graczy ostrzegam przed jej stosowaniem. Warto traktować ją raczej jako ciekawostkę pokazującą jedno z tysięcy podejść do gry na rynku. Ta taktyka nie mówi nic o tym, jak gracz stosujący ją radził sobie w czasie trendów bocznych.