W 2012 r. właściciel firmy pożyczkowej wskoczy na główny parkiet
Provident Polska już dziś skalą biznesu przypomina średniej wielkości bank. I takim się może stać.
Firmy pożyczkowe garną się na giełdę. Od niedawna na NewConnect notowane są akcje SMS Kredyt Holding, wrocławskiej spółki specjalizującej się w udzielaniu mikropożyczek. O giełdzie myśli fiński właściciel Ferratum, firmy pożyczkowej. W przyszłym roku na parkiecie może się pojawić kolejny gracz z tej ligi, ale z zupełnie innej kategorii wagowej. International Personel Finance (IPF) z Leeds w Wielkiej Brytanii to gigant wielkością bliższy bankom obecnym na warszawskiej giełdzie niż wspomnianym spółkom. Kapitalizacja IPF, notowanego na LSE w Londynie, sięga miliarda funtów.
Pomogły obligacje
Nazwa spółki nie jest u nas szerzej znana, ale biznes, jaki w Polsce prowadzi, znają chyba wszyscy. IPF jest właścicielem Providenta, największej firmy pożyczkowej w kraju, specjalizującej się w udzielaniu pożyczek w domu klienta (model sprzedaży door to door).
— Wspólnie z doradcami rozpoczęliśmy prace nad sprawdzeniem możliwości dopuszczenia akcji do obrotu giełdowego jako tzw. secondary listing w Polsce. Postrzegamy GPW jako atrakcyjne miejsce dla równoległego notowania — mówi John Harnett, prezes IPF.
Nie wiadomo jeszcze, ile akcji miałoby trafić na warszawski parkiet, wiadomo natomiast, że mogą się one znaleźć w obrocie w kwietniu-maju przyszłego roku. IPF chce uplasować emisję po publikacji rocznych wyników, zaplanowanej na marzec 2012 r.
— Postaramy się, żeby była na tyle duża, by potem walory rzeczywiście były przedmiotem handlu — mówi John Harnett.
Spółka zainteresowała się polską giełdą, m.in. w związku z pozytywnymi doświadczeniami związanymi z uplasowaniem i umieszczeniem na Catalyst jesienią 2010 r. obligacji wartych 200 mln zł. Przedstawiciele IPF w ciepłych słowach oceniają sprawność polskiego rynku oraz GPW.
Na londyńskiej giełdzie należy do średniaków, jednak wyniki, jakie osiąga w Polsce, plasowałyby ją w gronie większych instytucji finansowych. W I półroczu IPF zarobiły 36,7 mln GBP (zysk przed opodatkowaniem), co jest wynikiem o 17 proc. wyższym niż rok wcześniej. ROE na koniec czerwca wzrósł do 22,3 proc. z 21,9 proc. na koniec 2010 r. W całym ubiegłym roku spółka miała 92 mln GBP zysku. Głównym dostawcą wyniku jest Provident w Polsce, który w I półroczu zarobił dla grupy 24,8 mln GBP. Więcej niż biznesy we wszystkich innych krajach razem wzięte: w Czechach (17,3 mln GBP), na Węgrzech (1,7 mln GBP) i w Rumunii (0,5 mln GBP). Spółka w Meksyku miała 2,1 mln GBP straty.
Provident Bank Polska
Provident być może nie będzie firmą pożyczkową, ale… bankiem. John Harnett pytany, czy IPF, mając tak dużą bazę klientów, nie jest zainteresowany pozyskaniem licencji bankowej, odpowiada, że jest to jedna z opcji rozważanych w grupie.
— Zastanawiamy się nad strategiami pozyskiwania finansowania dla całej grupy. Jest wiele korzyści, jakie daje finansowanie z rynku depozytowego — mówi John Harnett.
Szef IPF zastrzega, że żadne decyzje w tej sprawie nie zostały podjęte, aczkolwiek temat jest wnikliwie analizowany. Przekształcenie w bank czy posiadanie banku w grupie oznacza zmianę dotychczasowego modelu biznesowego. Pytanie, czy spółka tego chce. John Harnett uważa, że decyzja w sprawie banku nie jest kwestią "czy", ale raczej "kiedy". Provident Polska już dzisiaj skalą biznesu przypomina średniej wielkości bank. W tym roku udzielił 157,8 mln GBP pożyczek, o 22 mln GBP więcej niż przed rokiem, kiedy akcję pożyczkową zamknął sumą 296 mln GBP. Firma obsługuje 806 tys. klientów (wzrost o 44 tys. r/r), zatrudnia ponad 2 tys. osób oraz współpracuje z 8,5 tys. agentów w terenie.
— W ciągu trzech lat liczba klientów przekroczy 1 mln. Możliwe, że stanie się to wcześniej — zapowiada John Harnett.
Okiem analityka
Wystarczy dobra kampania
Piotr Palenik, analityk ING Securities
W sytuacji gdy banki, które mają ryzykowne portfele, nie są postrzegane zbyt dobrze, wydaje się, że zainteresowanie taką instytucją mogłoby być ograniczone — przynajmniej wśród inwestorów giełdowych. Ale to się może zmienić. Z punktu widzenia klientów postrzeganie takiego banku byłoby inne. Mając rozpoznawalną markę, wystarczy przeprowadzić reklamową kampanię telewizyjną, zaoferować dobre oprocentowanie i można nazbierać depozytów. Nie jestem jednak specjalnie zafascynowany pomysłem przekształcenia Providenta w bank. Inaczej jest z projektem upublicznienia IPF. Jest to spółka z dobrą historią, pokazuje pozytywne wyniki, zatem czemu nie miałaby się pojawić na warszawskiej giełdzie.