PGNiG-Przesył zapewnia, że jest w stanie udzielać dostępu do gazowej sieci innym firmom. Te mają wątpliwości.
1 lipca rozpoczął działalność PGNiG-Przesył, spółka, która ma udzielać innym dostawcom gazu dostępu do sieci przesyłowej oraz świadczyć usługi bilansowania dostaw i odbioru gazu na krajowym rynku. Na razie jego funkcjonowanie opiera się na prowizorycznych rozwiązaniach. Firmy zainteresowane skorzystaniem z zasady dostępu stron trzecich do sieci (TPA) nie wiedzą, na jakich zasadach ma to się odbywać.
Nikt nic nie wie
Zasady miał określić kodeks sieci. Problem w tym, że mimo że kodeks jest już przygotowany, to ma status jedynie wewnętrznej instrukcji postępowania. Dlaczego?
— Kodeks oparty jest na znowelizowanym prawie energetycznym. Ustawa tymczasem znajduje się w parlamencie, który może jeszcze dokonać jej zmian. Kodeks sieci powinien zacząć obowiązywać nie później niż 6 miesięcy od wejścia w życie nowego prawa energetycznego. Czekamy na zakończenie prac — mówi Andrzej Osiadacz, prezes PGNiG-Przesył.
Rozwiązanie na dziś
Prezes zapewnia, że każda firma, która zwróci się do PGNiG-Przesył o informacje na temat warunków dostępu do sieci, taką informację otrzyma. Umowa o zarządzanie siecią gazociągów, jaką podpisał PGNiG-Przesył z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem (PGNiG) umożliwia mu dysponowanie taką dokumentacją. W ubiegłym tygodniu firma złożyła wniosek do URE o wyznaczenie jej operatorem systemu przesyłowego.
— Nic więc nie stoi na przeszkodzie do rozpatrzenia takiego wniosku. Jeżeli będą spełnione warunki formalnoprawne, techniczne i ekonomiczne, udzielimy firmie dostępu do sieci przesyłowej gazu — zapewnia Andrzej Osiadacz.
— Wystąpiliśmy już do PGNiG-Przesył o przedstawienie nam warunków uzyskania dostępu do sieci — twierdzi Lach Gizelbach, prezes Ekoenergizu.
Płać i sprowadzaj
Tymczasem obecne połączenia gazowe z zagranicą mają za małą przepustowość, podobnie jak sieć gazociągów w ich rejonie. Na ich modernizację PGNiG nie ma pieniędzy. Niewykluczone więc, że przynajmniej w części koszty te będą musiały wziąć na siebie firmy chcące sprowadzać do Polski gaz z zagranicy. Poza tym PGNiG ma podpisany długoterminowy kontrakt na dostawy rosyjskiego gazu, z którego musi się wywiązać. Luka dla gazu z innych źródeł jest więc niewielka. Chyba że Gazprom ograniczy dostawy do Polski do przewidzianych w umowie dostaw minimalnych.