Pruszkowski Porcelit zaczął szukać partnera

Artur Niewrzędowski
opublikowano: 2000-03-13 00:00

Pruszkowski Porcelit zaczął szukać partnera

BYĆ ALBO NIE BYĆ: Od inwestora oczekujemy przede wszystkim kapitału na restrukturyzację oraz nowe technologie — mówi Jerzy Bieniasz, dyrektor Zakładów Porcelitu Stołowego Pruszków. fot. GK

Dyrekcja Zakładów Porcelitu Stołowego Pruszków wystąpi wkrótce do wojewody mazowieckiego z wnioskiem o rozpoczęcie prywatyzacji. Przedsiębiorstwo jest w trudnej sytuacji finansowej. Przyszły inwestor będzie musiał szybko je zrestrukturyzować, obniżyć koszty oraz zapewnić kapitał na inwestycje.

Akcjonariusze spółki pracowniczej Fabryka Porcelitu Pruszków, którzy chcieli przejąć Zakłady Porcelitu Stołowego Pruszków, 17 marca na NWZA zamierzają podjąć decyzję o obniżeniu kapitału akcyjnego, poprzez umorzenie 9505 akcji imiennych serii A. Kapitał akcyjny spółki zostanie obniżony z 677,65 tys. zł do 202,40 tys. zł.

— Część pracowników podjęła decyzję o wycofaniu się ze spółki, gdyż wojewoda nie zgodził się na prywatyzację zakładów na zasadzie leasingu pracowniczego — twierdzi Jerzy Bieniasz, dyrektor Zakładów Porcelitu Stołowego Pruszków.

Pracownicy pruszkowskiego Porcelitu od1995 roku próbowali przejąć firmę jako spółka pracownicza.

Inwestor za rok

W najbliższych tygodniach przedsiębiorstwo wystąpi do wojewody z wnioskiem o rozpoczęcie procedury prywatyzacyjnej. Zdaniem dyrektora Bieniasza, najlepszym rozwiązaniem będzie prywatyzacja bezpośrednia. Skarb Państwa wniesie majątek zakładów do utworzonej wspólnie z inwestorem spółki.

— Utrzymywanie statusu przedsiębiorstwa państwowego działa na naszą niekorzyść. Jesteśmy coraz mniej konkurencyjni. Brakuje nam pieniędzy na modernizację i rozwój — mówi dyrektor Bieniasz.

70 proc. produkcji firma eksportuje do Europy Zachodniej, głównie Holandii, Francji i Hiszpanii, oraz Afryki Południowej. Zakładom pilnie potrzebny jest kapitał na modernizację oraz marketing. W najbliższym czasie przeprowadzona zostanie restrukturyzacja majątkowa. Na sprzedaż wystawiony został XIX-wieczny pałacyk.

— Utrzymujemy się dzięki eksportowi. Do Europy Zachodniej i Afryki Południowej wysyłamy około 70 proc. produkcji. W Polsce nie ma wielkiego zapotrzebowania na porcelit. Jest on coraz częściej zastępowany tanimi wyrobami ze nietłukącego się szkła — mówi szef Porcelitu.

Zakłady zatrudniają około 450 osób.

Tułowice na prostej

Produkcją porcelitu w Polsce zajmuje się również Fabryka Porcelitu Tułowice, która jest objęta programem NFI. Głównym akcjonariuszem jest VI NFI Magna Polonia.

— Zmiana formy własności przedsiębiorstwa na naszym przykładzie pokazuje, że jest to często być albo nie być. Po trudnych latach udało się nam wyjść na prostą. Było to możliwe dzięki akcjonariuszom — funduszom NFI. Zostaliśmy dokapitalizowani i zrestrukturyzowani. Podwoiliśmy sprzedaż na rynku krajowym. Teraz czekamy na inwestora strategicznego — mówi Ryszard Kobyłka, prezes Fabryki Porcelitu Tułowice.