Dyskryminacja NFZ zabije niepubliczne szpitale w Małopolsce — alarmuje KPP. Fundusz się broni.
Konfederacja Pracodawców Polskich włączyła się w spór między niepublicznymi zakładami opieki zdrowotnej z Małopolski a krakowskim oddziałem Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ). Zdaniem KPP sprawa jest poważna, bo tegoroczna polityka finansowa NFZ może wyciąć w pień prywatne szpitale w regionie.
Wojna toczy się o wysokość kontraktów na 2010 r.
— Fundusz obniżył limity kontraktowe dla szpitali niepublicznych. Zaproponował im również inną niż placówkom publicznym wartość punktów przyznawanych za wykonywane świadczenia: 40 zł zamiast 51 zł. Łącznie spowodowało to średni spadek przychodów o około 40 proc. w stosunku do 2009 r., który wcale nie był dla tych placówek fantastyczny, ale pozwolił im funkcjonować i spłacać długi. Nie da się inwestować, planować i zaciągać kredytów, jeśli z dnia na dzień można się spodziewać takiego spadku przychodów — mówi Andrzej Mądral, wiceprezydent KPP, wiceszef Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych (OSSN) i właściciel Centrum Medycznego Mavit.
Po interwencji sejmowej Komisji Zdrowia małopolski NFZ wyrównał wartość punktów. Resztę zarzutów odpiera.
— Mamy w tym roku o około 100 mln zł mniej niż w ubiegłym. To koszt rocznego utrzymania trzech dużych szpitali powiatowych. Musimy jakoś sobie poradzić z tym niedoborem. Dlatego podzieliliśmy świadczenia medyczne na kilka kategorii. Na najpilniejsze, zwykle związane z ratowaniem życia, pieniądze muszą się znaleźć. Zabiegi planowe być może trzeba będzie przesunąć w czasie, chyba że w ciągu roku pojawią się dodatkowe pieniądze — mówi Krzysztof Mawlichanów, wiceszef małopolskiego NFZ.
Zapewnia, że przy podziale środków fundusz nie kierował się formą własności szpitali, a jedynie dobrem pacjenta. Problem w tym, że właśnie w tym segmencie rynku usług medycznych, któremu NFZ najmocniej przykręcił kurek, działa większość małopolskich szpitali niepublicznych.
— Fakty są takie, że bez pieniędzy z funduszu niepubliczne szpitale zbankrutują i wrócimy do sytuacji sprzed lat. Pacjenci znowu będą skazani wyłącznie na publiczne placówki — mówi Wojciech Serednicki, szef małopolskiego OSSN, które wciąż negocjuje z NFZ.