PRYWATNI INWESTORZY BOJĄ SIĘ OBROTU WALUTĄ

Wojciech Pysiewicz
opublikowano: 1999-07-06 00:00

PRYWATNI INWESTORZY BOJĄ SIĘ OBROTU WALUTĄ

Zagraniczne podmioty zarabiające na zmianach kursów na razie nie uważają naszego kraju za interesujący rynek

TYLKO DLA FACHOWCÓW: Obserwując rynek przez dłuższy czas, można przewidzieć zachowanie danej waluty, jednak prognozowanie jej zachowań w ciągu dnia wymaga specjalistycznej wiedzy — uważa Maciej Domański, analityk rynku walutowego. fot. Małgorzata Pstrągowska

Usługi firm działających na rynku transakcji walutowych nie cieszą się na razie popularnością wśród prywatnych inwestorów. Ten sposób pomnażania własnych zasobów jest niezbyt efektywny w przypadku małych podmiotów, a jednocześnie obciążony dużym ryzykiem strat. Dlatego korzystają z niego głównie duże firmy, zatrudniające własnych analityków rynków walutowych.

Obecnie działają w Polsce zaledwie trzy firmy dokonujące transakcji walutowych na zlecenie swoich klientów, a ich oferta jest bardzo zróżnicowana. Jest o co grać: obroty na międzynarodowym rynku walutowym sięgają rocznie 1,5 biliona dolarów.

Podjąć ryzyko

— Jest to sposób pomnażania pieniędzy dla jednostek aktywnych, gotowych podjąć większe ryzyko niż to związane z lokatą bankową, a jednocześnie pozwalający na osiągnięcie znacznie większych zysków — uważa Maciej Soporek, dyrektor finansowy w Warszawskiej Grupie Inwestycyjnej.

Firmy, które oferowały usługi pośrednictwa w transakcjach walutowych prywatnym inwestorom, były tworzone z udziałem kapitału zagranicznego, np. azjatyckiego. Dopiero od stycznia 1998 r. zaczęły powstawać identyczne podmioty z kapitałem polskim.

— Banki mają zgodę i licencję na przeprowadzanie transakcji, ale nie mogą doradzać czy decydować o transakcjach prywatnych inwestorów, a także obracać ich pieniędzmi — informuje Emil Dróżdż, współwłaściciel firmy InterBrok Investment.

Uwaga na dealera

Przedstawiciele firm inwestycyjnych podkreślają, że na Zachodzie ludzie poświęcają znacznie więcej czasu na inwestowanie własnych oszczędności.

— Myślę, że będą powstawać nowe firmy obracające walutą, gdyż usługa ta staje się coraz bardziej popularna. Na Zachodzie w większych miastach działa niekiedy po kilkanaście tego typu firm. W Polsce jest ich na razie zaledwie kilka — mówi Emil Dróżdż.

— Wśród podmiotów obracających walutami w Polsce, trafiają się firmy bardzo profesjonalne i takie, którym brak niezbędnego doświadczenia. Trzeba zwracać uwagę na kwalifikacje tych podmiotów — przestrzega Błażej Bożym, doradca w departamencie gospodarki pieniężnej BRE Banku.

Maciej Domański, analityk rynku walutowego dodaje, że nieuniknione wydaje się wejście na polski rynek wielkich firm zachodnich. Jak tłumaczy, na razie wstrzymały się one ze stworzeniem swoich oddziałów w Polsce, gdyż przeprowadzone przez nich badania nie wykazały wielkiego zainteresowania inwestorów.

— Polski rynek kapitałowy ostatnio częściej przynosił straty niż zyski. Zarówno giełda papierów wartościowych, jak i fundusze powiernicze nie mogą zaliczyć ostatniego roku do udanych. Dlatego jest to duża szansa dla firm obracających walutą — mówi Łukasz Kaczor, szef marketingu w Warszawskiej Grupie Inwestycyjnej.

Błażej Bożym zaznacza, że poziom profesjonalizmu firm inwestycyjnych jest bardzo zróżnicowany.

Czy warto ryzykować

— Powierzenie oszczędności tego typu firmom może przynieść szybki zysk, ale jak każda inwestycja wiąże się z pewnym ryzykiem — dodaje Błażej Bożym.

— Profity, jakie mogą osiągnąć inwestorzy na transakcjach walutowych, są wysokie, nagradzają ryzyko i potrafią kilkakrotnie przewyższyć przychody z tytułu lokat bankowych — twierdzi Łukasz Kaczor.

Przedstawiciele firm przeprowadzających transakcje na rynku walutowym zapewniają, że koncentrują się na osiąganiu korzystnych długoterminowych wyników i nie podejmują ryzykanckich posunięć.

— Na podstawie doświadczenia i naszych przewidywań miesięczny zysk wynosi przeciętnie 3-4 procent plus korzyści z oprocentowanego rachunku bieżącego i np. lokat weekendowych. Jeśli uda nam się utrzymać to tempo wzrostu, zysk naszych inwestorów wyniesie około 50 procent rocznie — zapewnia Maciej Soporek.

Przedstawiciele firm inwestycyjnych podkreślają, że bardzo trudno początkowo przekonać inwestorów do tej formy pomnażania gotówki.

— Pewnym problemem jest przekonanie klienta o bezpieczeństwie jego pieniędzy. Z tego powodu najlepiej sprawdzić, czy firma daje możliwość założenia indywidualnego konta, nad którym inwestor ma całkowitą kontrolę. W przeciwnym razie przekazanie pieniędzy firmie inwestycyjnej może okazać się sporym ryzykiem — uważa Łukasz Kaczor.

— Wśród inwestorów wiedza o możliwościach lokowania na tym rynku jest jeszcze bardzo niewielka. Często ludzie obawiają się powierzyć firmom swoje oszczędności, ponieważ nie znają mechanizmów ich działania — uważa Maciej Domański, analityk rynku walutowego.

Firmy i gracze giełdowi

Kwestia inwestowania oszczędności w transakcje walutowe jest najbardziej znana dwóm grupom inwestorów.

— Pierwszą są duże przedsiębiorstwa, które stworzyły własne komórki zajmujące się pomnażaniem ich oszczędności przez zawieranie transakcji walutowych. Drugą są ludzie, którzy od pewnego czasu operują na giełdzie i szukają nowych form inwestowania w celu rozłożenia ryzyka inwestycyjnego — mówi Maciej Soporek.

Jego zdaniem, grupy te znają ten rynek i wiedzą, że istnieje możliwość określenia z góry poziomu ryzyka.

— Klient sam ustala ryzyko. Inwestorów można podzielić na typowych graczy, którzy chcą ryzykować i z góry określają wysoki stopień ryzyka oraz inwestorów ostrożnych. Jedni określają ryzyko na 15 procent, a inni są w stanie zaryzykować nawet 30 i więcej. Oczywiście im większe ryzyko, tym większe jest prawdopodobieństwo na znaczne zwiększenie inwestowanych środków w krótkim czasie — informuje Łukasz Kaczor.

— Na giełdzie można utracić 20 proc. swoich oszczędności w ciągu dwóch dni. W naszym przypadku, jeśli klient określi stopień ryzyka na 20 proc., to — aby rzeczywiście stracić tę część oszczędności inwestora — musielibyśmy zawrzeć wyłącznie błędne transakcje w okresie miesiąca. Przy naszej strategii inwestowania na jednej transakcji można stracić góra 1-1,5 proc. — zapewnia Maciej Soporek.

— Teoretycznie istnieje możliwość podwojenia stanu swojego konta w ciągu jednego dnia, ale nikt tak bardzo nie ryzykuje — mówi Maciej Domański.