Ministerstwo Zdrowia daje zielone światło przedsiębiorcom z branży medycznej. Krzysztof Bąk, rzecznik resortu zdrowia, potwierdza, że zarówno placówki medyczne mające kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ), jak i prywatne bez kontraktu, będą mogły w ramach nowej dyrektywy unijnej o transgranicznym przepływie pacjentów leczyć unijnych pacjentów.
— Zakładamy, że dzięki dyrektywie zwiększy się liczba zagranicznych pacjentów leczących się w Polsce — mówi Krzysztof Bąk, rzecznik Ministerstwa Zdrowia.
Do tej pory prywatni przedsiębiorcy niemający kontraktu z NFZ nie wiedzieli, czy będą mogli leczyć publicznych pacjentów z Niemiec czy Francji. Stanowisko resortu oceniają pozytywnie.
— To bardzo dobra wiadomość dla sektora medycznego — mówi Adam Rozwadowski, prezes Enel-Medu.
Sektor wiąże z medyczną strefą Schengen spore nadzieje. Według szacunków Jarosława Fedorowskiego, prezesa Polskiej Federacji Szpitali, szpitale mogą wykonywać dodatkowe usługi warte 1,5-2 mld zł. Dodatkowe pieniądze niewątpliwie się przydadzą, szczególnie, że budżet polskiego płatnika nie ma się najlepiej. Najgorszy scenariusz zakłada, że dziura budżetowa w 2013 r. wyniesie 2,5 mld zł. Z tego powodu, choć resort przychylnie patrzy na nową dyrektywę, to publiczny płatnik już nie. Polscy pacjenci, którzy będą chcieli leczyć się poza Polską, będą musieli zdobyć skierowanie od lekarzy oraz zgodę NFZ na większość procedur medycznych. Takie stanowisko jest dzisiaj mocno krytykowane, szczególnie przez pacjentów. Oni i przedsiębiorcy zwracają też uwagę na opóźnienia we wdrożeniu dyrektywy. Choć wejdzie ona w życie 25 października, do tej pory resort przedstawił jedynie założenia do ustawy.
— A gdzie ustawa i kiedy konsultacje społeczne — pyta Robert Mołdach, ekspert ds. zdrowia w Pracodawcach RP.