Prywatny kapitał — oto najczęściej wypisywany lek na recepcie dla kulejących szpitali. Inwestorzy mają im pomóc wyjść z finansowego dołka i umożliwić inwestycje liczone w milionach złotych. Nie jest to jednak takie proste, o czym przekonały się m.in. szpitale w Łańcucie oraz Kwidzynie. Pierwszy szuka inwestora od ponad dwóch lat. W 2010 r. pisaliśmy, że spółka Centrum Medyczne (CM) w Łańcucie, której udziałowcem jest powiat,potrzebuje 50 mln zł na remont i rozbudowę szpitala. Wybrano nawet formę współpracy, czyli partnerstwo publiczno-prywatne. Przez następny rok odbywały się spotkania robocze z Ministerstwem Rozwoju Regionalnego, które zdecydowało się dofinansować proces wyboru doradcy. Nic z tego nie wyszło.
— Procedura wyłonienia doradcy może pochłonąć nawet pół miliona złotych. Na to nas nie stać — twierdzi Magdalena Kolek, dyrektor projektu. CM wróciło więc do punktu wyjścia. Po raz kolejny ogłosiło przetarg na rozbudowę szpitala. Oprócz PPP rozważa m.in. stworzenie spółki celowej.Magdalena Kolek zaznacza jednak, że samorząd chce nadal mieć wpływ na funkcjonowanie szpitala.
— Stopień i forma współpracy będzie zależała od propozycji inwestorów — zaznacza Magdalena Kolek. W rozbudowanym szpitalu CM mają się pojawić m.in. oddziały: chirurgiczny, ortopedyczny, ginekologiczny, intensywnej terapii oraz zaplecze diagnostyczne. Koszt inwestycji ma przekroczyć 30 mln zł. Jeszcze większego wsparcia oczekiwał liczący 170 łóżek szpital w Kwidzynie. Starosta chciał sprzedać ponad 80-procentowy pakiet udziałów. Przetarg zakończył się fiaskiem, ponieważ ofertęzłożyła tylko jedna firma — Szpitale Polskie, notowane na NewConnect, oferujące za kwidzyńską placówkę nieco ponad 800 tys. zł. Sytuację skomplikowała kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia.
Wiosną złożono donos, w którym zwracano uwagę na nieprawidłowości w placówce medycznej. Kontrola funduszu je potwierdziła — nie było m.in. wymaganej liczby lekarzy w poszczególnych oddziałach. Co więcej, wywołała lokalną burzę, która zakończyła się referendum w sprawie szpitala. Większość mieszkańców, którzy wzięli w nim udział, opowiedziała się za pozostawieniem szpitala w rękach samorządu.
Proces poszukiwania inwestora został wstrzymany do odwołania. Zdaniem Marka Wójcika, eksperta ds. zdrowia w Związku Powiatów Polskich, to kiepski czas na poszukiwanie partnera biznesowego.
— Wyceny są niskie. Szpital w Gryfinie został sprzedany za 550 tys. zł — przypomina Marek Wójcik.
Zwraca uwagę, że lista szpitali potrzebujących zastrzyku gotówki jest długa. Szacuje, że co drugi szpital powiatowy (jest ich około 300) potrzebuje wsparcia finansowego na poziomie co najmniej kilkunastu milionów złotych. Połowa ma liczyć na wsparcie samorządu, druga na biznes.