Od lat mówi się o planach prywatyzacji branży węglowej. Kolejne analizy trafiały do kosza. A teraz PiS postawił sprawę jasno — jest jej przeciwny.
Plany prywatyzacji górnictwa węgla kamiennego od wielu lat budzą emocje. Jesienią tego roku rząd SLD przyjął program przekształceń w branży. Próbował je nawet zrealizować przed wyborami. Nie zdążył. Program zakładał m.in., że dwie spółki węglowe — Jastrzębska i Katowicki Holding — zostaną sprywatyzowane jeszcze w tym roku. Już wiadomo, że tak się nie stanie.
Najpierw fuzja?
Najbardziej zaawansowany proces prywatyzacji jest w Katowickim Holdingu Węglowym (KHW), który skupia 7 kopalń, wydobywa węgiel energetyczny. W lutym 2003 r. resort skarbu wybrał doradcę konsorcjum firm A&E Consult i BAA Polska. Dopiero w maju 2004 r. ministerstwo otrzymało analizy, ale po zapoznaniu się z materiałami odesłało je do poprawki. To była pierwsza rafa prywatyzacyjna. Mało kto ma świadomość, że spółki węglowe to firmy o skomplikowanej strukturze organizacyjnej, posiadające ogromne i różnorodne aktywa, m.in. złoża węgla, które trzeba przed prywatyzacją wycenić, a nie jest to takie proste.
W końcu jesienią 2005 r. resort skarbu ogłosił przetarg na wybór inwestora w drodze rokowań. Tak jak przewidywali analitycy, zainteresowanie było spore. I trudno się dziwić. KHW posiada duże, dobrej jakości zasoby węgla energetycznego. Jest to spółka zrestrukturyzowana i dobrze zarządzana. Oferty złożyły czeska grupa energetyczna CEZ, która skupia elektrownie i kopalnie, i londyński Bancroft Private Equity LLP. Mogą oni nabyć do 85 proc. akcji KHW.
Zdaniem analityków, czeski holding od dawna interesował się śląskimi kopalniami. CEZ zamierza na początku 2006 r. zadebiutować na warszawskiej giełdzie.
Po przeanalizowaniu ofert resort skarbu powinien podjąć decyzję, ale w obecnej sytuacji politycznej i wcześniejszych deklaracjach PiS włączenia KHW do Kompanii Węglowej (KW) trudno przesądzić o losach holdingu.
— KHW wydobywa znakomitej jakości węgiel, głównie na potrzeby energetyki, posiada także intratne kontrakty długoterminowe. To może być główny powód zainteresowania inwestorów — ocenia Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.
Nieoficjalnie też można usłyszeć, że PiS-owski plan połączenia dwóch największych producentów węgla energetycznego —KHW i KW — ma przeciwników i zwolenników. Kopalnie tych dwóch spółek sąsiadują złożami węgla. Przymiarki fuzji budzą niepokój związkowców, podobnie jak plany prywatyzacji.
— Decyzja prywatyzacyjna należy do właściciela — mówi Stanisław Gajos, prezes KHW.
Obecnie właścicielem spółek węglowych jest resort gospodarki, ale decyzje prywatyzacyjne pozostają w gestii ministra skarbu.
Jastrzębie czeka
Również zaawansowany jest proces prywatyzacyjny Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW), jedynego w Polsce i największego w Europie producenta węgla koksowego. Jeszcze w tym miesiącu do ministra skarbu powinien trafić gotowy prospekt emisyjny JSW. Doradca prywatyzacyjny miał złożyć dokument do 17 listopada.
— Na przełomie listopada i grudnia powinien wpłynąć prospekt do resortu skarbu — zapewnia Zygmunt Łukaszczuk, dyrektor ds. restrukturyzacji JSW.
Na razie nie ma jednoznacznego stanowiska PiS w sprawie prywatyzacji JSW. Pojawiające się hasła zaś sygnalizują, że partia rządząca jest przeciwko przekształceniom własnościowym.
Rząd SLD zakładał, że spółka będzie prywatyzowana przez giełdę. Do oferty publicznej miało trafić do 30 proc. akcji, reszta pozostałaby w gestii Skarbu Państwa. Środki pozyskane z GPW miały być przeznaczone na inwestycje JSW. Program inwestycyjny spółki ma kosztować 2,6 mld zł do 2025 r.
Leszek Jarno, prezes JSW, prognozuje, że 2005 r. spółka zamknie zyskiem 700 mln zł, ale w przyszłym — będzie on blisko 300 mln zł niższy. Niezależnie od tego, spółka będzie realizować inwestycje, ponieważ są one konieczne dla dalszego rozwoju.
JSW to wyjątkowo łakomy kąsek dla inwestorów. Od ponad dwóch lat interesuje się nią koncern Mittal Steel, jeden z największych koncernów stalowych, który wcześniej przejął Polskie Huty Stali (PHS). Powód? JSW posiada unikalne w Europie złoża węgla koksowego typ 35, który jest niezbędny do produkcji koksu, a ten stali. Poza tym JSW posiada 88 proc. udziałów w jednej z najnowocześniejszych koksowni — Przyjaźń. Jeszcze w tym roku formalnie sfinalizuje przejęcie od Skarbu Państwa po 73 proc. udziałów w dwóch kolejnych koksowniach: Zabrze i Wałbrzych. JSW będzie wiodącym graczem grupy węglowo-koksowej. Podobnie jak w KHW, tak i w JSW związki zawodowe są przeciwne prywatyzacji JSW oraz powiązaniu jej z Mittal Steel.
Rząd SLD w programie prywatyzacyjnym, który formalnie ma obowiązywać do końca 2006 r., zakładał m.in. prywatyzację Węglokoksu, największego eksportera węgla, w trybie oferty publicznej, ale wcześniej akcje spółki handlowej miały trafić do producentów: Kompanii Węglowej (KW) do 45 proc., KHW do 10 proc. oraz kopalni Budryk do 2 proc. Wniesienie pakietu do KW miało na celu powiązanie spółek i dokapitalizowanie koncernu przez wykupienie przez Węglokoks akcji własnych w celu umorzenia, w ilości pozwalającej na utrzymanie, po umorzeniu pakietu 25 proc. puls 1 akcja przez KW. Wiele wskazuje na to, że plany legną w gruzach. Działacze PiS są przeciwni takim powiązaniom. Ale rząd oficjalnie jeszcze nie zajął stanowiska w tej sprawie.
Kopalnia Bogdanka natomiast, do prywatyzacji której przymierzało się kilka poprzednich rządów, może zostać skonsolidowana z podmiotami branży energetycznej.
Kto zarabia?
Z częstych zmian koncepcji prywatyzacyjnych najbardziej zadowolone są firmy doradcze.
Średnio takie analizy kosztują od 1,5 do 8 mln zł i na ogół płacą za nie spółki węglowe lub resort skarbu, czyli pośrednio podatnicy. Tylko po co? Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że kosztowne analizy trwają miesiącami, a po zamianie opcji rządzącej dokumenty mają jedynie wartość makulatury.