Wtorek jest kolejnym dniem huśtawki nastrojów na giełdzie nowojorskiej. Po godzinie handlu główny indeks S&P500 oraz Dow Jones tracą po 0,7 proc., a Nadaq utrzymuje się 0,9 proc. pod kreską. Podstawowym zmartwieniem inwestorów zza oceanu pozostaje pogłębiająca się wyprzedaż na rynkach obligacji. Rentowności obligacji 10-letnich amerykańskiego skarbu wychodziły dziś momentami powyżej pułapu 2,3 proc., co nie zdarzyło się od grudnia. Rentowności analogicznych papierów niemieckich sięgnęły 0,7 proc., choć w kwietniu oferowały zaledwie 0,05 proc., a ujemnie oprocentowane były w strefie euro obligacje z emisji opiewających na łączną kwotę 2,8 bln euro.
- Kiedy wyceny akcji są w górnej części obserwowanego w historii zakresu, do zwyżek potrzeba lepszych wiadomości niż te, które dostajemy. Te zwyżki rentowności nie wynikają z poprawy koniunktury czy innych przyczyn fundamentalnych. W korektę weszły obligacje europejskie, podążyły za nimi najpierw amerykańskie papiery dłużne, a teraz też akcje. Stoi za tym jednak nie zalew złych informacji, ale brak dobrych – komentował w wypowiedzi dla agencji Bloomberg Matt Maley, strateg rynku akcji w banku inwestycyjnym Miller Tabak.
Znów wyprzedaje się akcje na parkietach zachodnioeuropejskich. Frankfurcki DAX traci 2,0 proc., a paryski CAC40 -1,6 proc. Drugi ze wskaźników jest na najlepszej drodze, by w cenach zamknięcia znaleźć się najniżej od dwóch miesięcy. Na 0,4-procentowym minusie utrzymuje się warszawski WIG20.
