Przecena złotego jest na wyczerpaniu

opublikowano: 25-04-2016, 22:00

Co złoty miał stracić, to już stracił — twierdzą analitycy, ale asekurują się, że krótkoterminowo waluty mogą jeszcze podrożeć

W poniedziałek euro podrożało o pięć groszy, a dolar — o trzy. We wtorek? 

Bariera 4,40 zł za euro pękła, podobnie jak 4 zł za franka szwajcarskiego. Analitycy walutowi podkreślają jednak, że nie ma powodów do dalszej przeceny. Tym bardziej że w ciągu trzech ostatnich dni handlu złoty przecenił się do obu głównych walut o kilkanaście groszy, a nasza waluta była słabsza także od forinta czy tureckiej liry. — Fundamentalnie nie ma żadnych nowych argumentów, mogących uzasadnić taki spadek wartości złotego. Mamy jednak lekką panikę, wywołaną uruchamianiem zleceń stop-loss — uważa Kamil Maliszewski, analityk walutowy DM mBanku.

— Bezpośrednich impulsów do tak nagłego osłabienia złotego nie ma. Po trzech dniach tak mocnego ruchu następne pewnie będą spokojne, choć analiza techniczna wskazuje, że złoty może dalej tracić — wtóruje mu Marcin Kiepas, dyrektor działu analiz polskiego oddziału Admiral Markets. Marek Rogalski z DM Banku Ochrony Środowiska uważa, że bariery, na którychzatrzyma się przecena, to 4,43 zł za euro i 3,94 zł za dolara. Zdaniem Kamila Maliszewskiego z mBanku i Mariusza Adamiaka, dyrektora biura strategii rynkowych PKO Banku Polskiego, poziom 4,40 zł za euro to w zasadzie docelowy poziom osłabienia złotego.

— Na koniec drugiego kwartału 2016 r. zakładamy, że kurs euro wyniesie 4,37 zł, a na koniec roku 4,40 zł. Przejściowo złoty może jednak zanotować nawet większy spadek — do 4,50 zł — uważa Mariusz Adamiak. Marcin Kiepas patrzy na złotego najbardziej optymistycznie. Według niego na koniec 2016 r. za franka szwajcarskiego przyjdzie płacić 3,60-3,70 zł, a za dolara i euro po 4,15 zł. — Jest to powodowane wyłącznie tym, że pod koniec 2016 r. oczekuję, że wartość euro i dolara się zrówna. Inni zapewne widzą kurs EUR/USD na poziomie 1,15- -1,20 — tłumaczy Marcin Kiepas.

Rating w grze

Zdaniem naszych rozmówców, to, że z przeceną złotego mamy do czynienia właśnie teraz, wynika ze zbliżającego się terminu wydania nowej oceny ratingowej dla Polski przez agencję Moody’s. Ma to nastąpić 13 maja. Według ekspertów, rynek dyskontuje niepokój z tym związany. Istnieje bowiem obawa obniżenia może nie samego ratingu, co tzw. perspektywy. Mamy więc do czynienia z przełożeniem się na rynek walutowy klasycznego porzekadła giełdowego: kupuj plotki, sprzedawaj fakty. Z tym ostatnim może być jednak problem.

— Raczej nie zobaczymy „sprzedaży faktów” i korekty poniżej 4,40 zł za euro, gdy ocena agencji Moody’s już się pojawi — prognozuje Kamil Maliszewski. — Niezależnie od tego, czy dojdzie do cięcia ratingu czy obniżenia perspektywy, w świat pójdzie komunikat, że dzieje się źle — dodaje Marcin Kiepas. Analityk wraz z Markiem Rogalskim uważa, że pozostawienie ratingu bez zmian, ale z obniżoną perspektywą, może nawet lekko umocnić złotego. Część inwestorów może bowiem obstawiać bardziej pesymistyczny scenariusz, czyli obniżkę ratingu.

Ziarnko do ziarnka

Zdaniem Marcina Kiepasa i Kamila Maliszewskiego, umacnianie złotego będą hamować spekulacje na temat decyzji Rady Polityki Pieniężnej dotyczące stóp procentowych. — Nie wierzę, że do obniżki stóp procentowych w 2016 r. dojdzie, ale oczekuję, że pojawią się takie spekulacje po kilku gorszych odczytach danych makroekonomicznych — mówi Marcin Kiepas.

— W perspektywie nadchodzących kwartałów słabość złotego może być celem dla RPP, bo byłby to element konkurencyjności polskiej gospodarki. Obniżka stóp i słaby złoty są jej po prostu potrzebne. Gdyby nie słabość złotego, wyniki wielu przedsiębiorstw w otoczeniu deflacyjnym już byłyby znacznie słabsze — uważa Kamil Maliszewski. Jego zdaniem, słabość złotego będzie też powodowana obawami o stabilność finansów publicznych. Piotr Bujak, kierownik zespołu analiz makroekonomicznych PKO Banku Polskiego, uważa jednak, że ze względu na wyhamowanie inwestycji związane z przejściem między dwoma unijnymi perspektywami budżetowymi samorządy zanotują nadwyżkę, która wesprze stan finansów publicznych jako całość. — Zgadzam się, że tak będzie w 2016 r. Pytanie, co dalej — mówi Kamil Maliszewski. Dalej może zaś pojawić się ustawa dotycząca tzw. kredytów frankowych. Marcin Kiepas uważa, że powrót do dyskusji na ten temat jest jedną z przyczyn przeceny złotego w ostatnich dniach. — Rynki nie lubią takiej niepewności. Gdyby ta ustawa była już znana i była nawet restrykcyjna dla banków, to można byłoby się jakoś pozycjonować — kwituje Marcin Kiepas.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane