Wyjątkowo leniwa atmosfera panowała na rynku krajowej waluty. Kurs złotego przez większość dnia oscylował w wąskim kanale 4,167-4,18. Względny spokój panował również na rynkach surowców i metali szlachetnych, chociaż popołudniu inwestorom we znaki dała się dość szybka przecena na wielu rynkach.
Dobra atmosfera może odrobinę zadziwiać biorąc pod uwagę piątkową porcję danych makro. Na rynki powrócił temat rozdźwięku pomiędzy sferą „rzeczywistą” gospodarki, a nastrojami w gospodarce. Opublikowane dziś wskaźniki wyprzedzające – PMI dla państw strefy euro – tradycyjnie już okazały się lepsze od oczekiwań. Z kolei fatalnie wręcz wypadły wstępne szacunki PKB Wielkiej Brytanii. Zamiast oczekiwanych 0,2 proc. wzrostu w ujęciu kwartał do kwartały, mieszkańcy Wysp zanotowali kolejny z rzędu spadek – tym razem o 0,4 proc.
Szósty kwartał spadków z rzędu oznacza, że Wielka Brytania znajduje się obecnie w najdłuższe recesji w swojej powojennej historii.
Kiepsko wypadły opublikowane o 11:00 zamówienia w przemyśle w strefie euro. Wynik jest wprawdzie na poziomie +2 proc. m/m, jednak to i tak gorzej niż w okresie poprzednim, kiedy udało się wypracować 3 proc. wzrostu. Nieciekawe wieści napłynęły także z Polski. Sprzedaż detaliczna skurczyła się o 0,4 proc. , choć ekonomiści spodziewali się lepszego wyniki.
Piątkowe publikacje należały do tych, które nie powinny szczególnie cieszyć inwestorów. Mieszanka poprawiających się nastrojów ze słabymi danymi makro, to niebezpieczne przeciąganie struny, która będzie kiedyś musiała pęknąć.
Adam Zaremba
Doradca inwestycyjny
Superfund TFI