Przeciętny Kowalski poczuł gospodarczą równowagę

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 30-12-2009, 00:00

Boimy się wzrostu bezrobocia i osłabienia koniunktury. Ale o siebie jesteśmy spokojni — wynika z badania GUS.

Boimy się wzrostu bezrobocia i osłabienia koniunktury. Ale o siebie jesteśmy spokojni — wynika z badania GUS.

Konsumenci doczekali się względnego spokoju. Badanie nastrojów gospodarstw domowych, prowadzone przez Główny Urząd Statystyczny, pokazuje, że od kilku miesięcy oceny Polaków dotyczące sytuacji ekonomicznej praktycznie się nie zmieniają. W grudniu zbiorczy wskaźnik obrazujący oczekiwania konsumentów na najbliższe 12 miesięcy wzrósł zaledwie o niecały punkt. A przed rokiem potrafił z miesiąca na miesiąc runąć o 14 pkt.

— Gospodarstwa domowe mają poczucie pewnej stabilizacji, choć nastroje nadal są dość słabe, znacznie słabsze niż przed wybuchem kryzysu. Można się więc spodziewać, że konsumpcja będzie dalej rosła, jednak tempo wzrostu będzie coraz wolniejsze — komentuje Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.

Spośród kategorii, o jakie pyta GUS, konsekwentnie najbardziej obawiamy się bezrobocia. Odsetek osób oczekujących wzrostu stopy bezrobocia jest tu o 45 pkt proc. większy od odsetka osób oczekujących spadku. Niestety, obawy są uzasadnione.

— Bezrobocie będzie dalej rosło, ponieważ kryzys dociera na rynek pracy z opóźnieniem. W przyszłym roku odsetek osób bez pracy wzrośnie wyraźnie powyżej 13 proc. — mówi Piotr Kalisz.

Na koniec listopada bezrobocie wynosiło 11,4 proc., więc prognozowany wzrost oznaczałby, że grono bezrobotnych powiększy się jeszcze o 300 tys. osób.

Tymczasem znacznie mniej boimy się o sytuację ekonomiczną kraju. Przewaga pesymistów nad optymistami wynosi tu 18 pkt proc. Co ciekawe, jeszcze mniej obawiamy się o siebie samych. Różnica między pesymistami a optymistami wynosi tu tylko 9 pkt proc.

— To normalne, że oceny dla kraju są gorsze niż te dla własnego gospodarstwa domowego. Jesteśmy zalewani złymi informacjami. Na szczęście ważniejsze dla przewidywania zmian konsumpcji prywatnej jest to, co myślimy o sobie. Znacznie precyzyjniej potrafimy określić swoje położenie niż kondycję gospodarki — przekonuje Urszula Kryńska, ekonomistka Banku Millennium.

Jacek Kowalczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane