Przedsiębiorca: palenie się opłaca

opublikowano: 24-09-2015, 22:00

Właściciel firmy z branży śmieciowej nie wierzy w opowieści o niechętnych sąsiadach. Pożar to dla sortowni świetna wiadomość.

— Pożar to bardzo efektywna finansowo metoda utylizacji odpadów. Sądzę, że niejeden właściciel firmy mówi: Franek, wpadnij w nocy i polej benzyną, niech się spali — mówi Michał Paca, prezes Ziemi Polskiej.

Jeszcze niejedna firma spłonie albo zbankrutuje, zostawiając problem nagromadzonych odpadów gminie — uważa Michał Paca, prezes Ziemi Polskiej.
Zobacz więcej

HAŁDY NIE ZGASNĄ:

Jeszcze niejedna firma spłonie albo zbankrutuje, zostawiając problem nagromadzonych odpadów gminie — uważa Michał Paca, prezes Ziemi Polskiej. Marek Wiśniewski

Ziemia Polska to spółka, która odbiera z sieci handlowych część odpadów owocowo-warzywnych, a potem przetwarza je na nawóz w swojej kompostowni. Szef spółki wyjaśnia, że to stosunkowo prosty proces ze względu na strukturę odpadów — niesprzedane resztki roślinne.

Przeciętne śmieci są bardziej zróżnicowane. Tego, co potocznie nazywa się śmieciami, nie można już po prostu wywieźć na wysypisko. Odpady muszą najpierw trafić do zakładu przetwarzania, gdzie mają zostać przygotowane do wykorzystania. Wyciąga się z nich jeszcze trochę surowców (np. metalu), które uzupełniają zbiórkę selektywną. Generalnie jednak przetwarzanie sprowadza się do produkcji paliwa alternatywnego i półproduktu do kompostowania. To, czego nie da się przetworzyć, może trafić na wysypisko. By było tego jak najmniej, każda tona jest obciążona tzw. opłatą marszałkowską. Przetwarzanie powinno być więc na tyle opłacalne, żeby właściciel śmieci zminimalizował opłatę i jednocześnie dostał pieniądze ze sprzedaży paliwa lub kompostu. Od lipca 2013 r. organizacją wywozu śmieci zajmują się gminy, które wykonawcę wybierają w przetargach. W praktyce jedynym kryterium branym pod uwagę jest cena.

— System korumpuje to, że samorządy walczą o najniższą cenę. Przedsiębiorcy rozumują tak: zgodzę się na niższą cenę, przynajmniej będę miał zlecenie. Potem pojawiają się problemy — mówi Michał Paca.

Jak twierdzi, po zmianie systemu gospodarowania odpadami wiele małych sortowni spadło w łańcuchu pokarmowym branży. Nie trafiają do nich śmieci bezpośrednio ze śmietników, ale od firm, które wygrywają przetargi. Za odbiór odpadów nie dostają ceny przetargowej, ale niższą. Siłą rzeczy ich działalność musi być dużo tańsza.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Nagle okazuje się, że musiałyby się kosmicznie napracować nie po to, by zarobić, ale by nie stracić — tłumaczy Michał Paca.

Jego zdaniem, właściciel hałdy odpadów może oszczędzić nie tylko na opłacie marszałkowskiej za to, co się faktycznie spaliło, ale też za to, co leżało obok.

— Na placu jest 10 tys. ton odpadów. Spali się 1 tys. ton. Ale całą resztę można zadeklarować jako odpady z pożaru, co oznacza obniżenie opłaty marszałkowskiej — mówi Michał Paca. Stawka spada do niespełna 20 zł za tonę. Dla zwykłych śmieci domowych wynosi ponad 120 zł. Michała Pacy nie przekonują opowieści o podpalaniu śmieci przez sąsiadów chcących wykurzyć uciążliwą firmę.

— Frustracja sąsiadów może prowadzić do podpaleń, ale przede wszystkim jest to korzystne dla firm. Wierzę, że pożar sortowni może być tragedią, jeżeli spłoną urządzenia. Ale jeśli pali się hałda odpadów, to żeby nie wiem jak właściciel płakał, jest to dla niego finansowo korzystne — podkreśla Michał Paca.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 24.09.2015 r.

KŁOPOTY IDĄ Z DYMEM: W tym roku pożarów w branży śmieciowej jest tak wiele, że wybuchają praktycznie każdego dnia poza niedzielami. Branża jest taka łatwopalna czy firmy walczą o życie z zapałką w ręku?

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu